wtorek, 14 listopada 2017

Nowość od Hean - Satynowy podkład wygładzający Luxury Cushion 801 Vanilla PRZED / PO


Jak wiecie albo i nie, nie jestem zwolenniczką klasycznych podkładów do twarzy. Od wielu lat stosuję wyłącznie sypkie kosmetyki mineralne, ale od czasu do czasu, jeśli mam taką okazję, testuję azjatyckie BB bądź inne nowinki kosmetyczne. Tym razem trafił do mnie cushion. Na początku w ogóle nie miałam pojęcia, co to takiego!  Otóż okazało się, że to również trend pochodzący z Azji i polega na połączeniu ultralekkiego podkładu nawilżającego z nasączoną gąbeczką w poduszeczce z aplikatorem.  Zachętą do wypróbowania okazał się sposób aplikacji, który polega na wklepaniu, w ten sposób budując stopień krycia, czyli identycznie jak przy minerałach!  Jak zachowuje się na mojej twarzy?


Satynowy podkład wygładzający Luxury Cushion polecany jest cerom normalnym, suchym i dojrzałym. Nie jestem zdziwiona tym przedziałem, ponieważ konsystencja tego produktu, w 100% spełni oczekiwania nawet najbardziej przesuszonej skóry. W tej chwili borykam się z dużym złuszczaniem w okolicach brody i ten produkt nie podkreśla suchych miejsc, nie powoduje, że odznaczają się one bardziej niż reszta twarzy, a wręcz lekko je kamufluje. W składzie, choć nie wiem na którym miejscu, bo nigdzie go nie widzę (sic!) zawiera olej z dyni drzewiastej oraz alantoinę, które zapewniają długotrwałe nawilżenie i wygładzenie skóry. Jeśli chodzi o kolorystykę tego podkładu to jak zwykle mamy do wyboru tylko kilka kolorów: 801 Vanilla, 802 Soft Beige, 803 Natural, 804 Warm Beige. Ja wybrałam sobie najjaśniejszy odcień, ponieważ z doświadczenia wiem, że drogeryjne podkłady nigdy nie uwzględniają prawdziwie jasnych karnacji i większość z nich po prostu ciemnieje. Od początku bardzo spodobało mi się solidne, eleganckie opakowanie z lusterkiem oraz osobną kieszonką na aplikator. Wszystko wygląda schludnie i higienicznie. No dobrze, ale jaki jest efekt końcowy?


Niezwykle ciężko jest zrobić zdjęcie samej sobie, aby zachować podobne proporcje i światło.  Niemniej jednak postanowiłam zrobić dla Was zdjęcie PRZED i PO, a resztę po prostu dopowiem. Działanie tego podkładu mocno mnie zaskoczyło. Po pierwsze, nigdy nie miałam tak aksamitnej formuły kosmetyku kolorowego. Podczas stemplowania dołączonym aplikatorem na twarzy wydobywał się nieznany dotąd blask i gładkość.  Podkład typu cushion ma to do siebie, że jego formuła przypomina niemal wodę i w tym przypadku jest podobnie. Podczas jego nakładania czułam, jakbym zamiast kolorówki dokładała warstwy olejku pielęgnacyjnego.  Nie jest to podkład kryjący, ale można go stopniować. Ja nałożyłam 2 warstwy, ale gdyby nie mocne złuszczanie, do kompletnego zadowolenia potrzebowałabym 3 warstw. Wiem jak to brzmi, ale tego produktu niemal nie widać. Dopiero po kilku, kilkunastu sekundach wydobywa się jego właściwy kolor. Będzie to wprost idealny produkt dla osób, które nie mają problemów z cerą. Pięknie rozświetla, wyrównuje koloryt skóry a w dodatku nawilża. Jak to się do mnie, przecież mam trądzik  lub przebarwienia po nim? Powiem Wam, że ten podkład wcale nie zachowuje się gorzej na skórze mieszanej. Po pierwsze sprawdza się u mnie, gdy cera jest w lepszym stanie i nie chcę wykonywać żadnego kamuflażu. Po drugie, nawilża ją i zapewnia delikatną warstwę ochronną po wieczornym złuszczaniu. Nie podkreśla suchych skórek, co zdecydowanie zasługuje na duży plus.




Warto również zwrócić uwagę na trwałość tego podkładu. Specjalnie obserwowałam swoją skórę przez cały dzień, aby zauważyć, czy aby zbyt szybko nie znika z twarzy. Samo zdjęcie wykonałam kilka godzin po jego nałożeniu i dodam, że nie mam na sobie żadnego korektora. Wszystko przypudrowałam tylko  pudrem ryżowym. No wreszcie jakiś podkład nie wchodzi mi w zmarszczki mimiczne! Nie brudzi ubrań, nie wyświeca się po 5 minutach. Kolor jak widać specjalnie nie oksydował do wściekłej pomarańczy.

Na minus oczywiście zasługuje kolorystyka. Mam najjaśniejszy odcień a i tak jest on najciemniejszy, na jaki mogę sobie pozwolić. Nie wygląda to źle, ale jeśli już ktoś stosuje idealnie dopasowane kolory do swojej cery i reszty ciała, to nie zadowoli się standardowym odcieniem. Druga sprawa, ja nie uważam się za bardzo bladą, bo w porównaniu do innych dziewczyn i dostępnych kolorów w ofercie kosmetyków mineralnych mam może 2 lub 3 kolor w palecie.  Żeby nieco podpowiedzieć Wam, jak na żywo prezentuje się odcień 801 Vanilla, to podpowiem Wam, że z Annabelle Minerals stosuje odcień Golden Fair a z Pixie Soft Dream. W związku z czym bardzo blade nie będą zadowolone. Odcień  801 Vanilla  ma zarówno żółte jak i różowe tony, a zatem jest typowo neutralny. I to  go ratuje, że jeszcze wygląda dobrze na mojej żółtej, jasnooliwkowej skórze.  Polecam obejrzeć filmik z aplikacją, na nim kobitka prezentuje inny odcień niż mój, więc już zobaczycie dwa.




Podsumowując, naprawdę sposobał mi się ten podkład. Nie polecam osobom z aktywnym trądzikiem, a zwłaszcza ze zmianami zapalnymi. Nie jest to kosmetyk stworzony dla nas, więc nie ma co wymagać cudów. Podoba mi się jego lekkość i łatwość w użytkowaniu. Jest dla mnie idealny na luźniejsze dni, gdy tylko chcę zapewnić sobie komfort na twarzy bądź nie pogarszać nadmiernego złuszczania. Ładnie wyrównuje koloryt, rozświetla i nawilża.  W sklepie producenta podkład kosztuje 39,90 zł , a więcej kolorów możecie zobaczyć tutaj.

Co myślicie o podkładach typu cushion? 
Warto czy wolicie coś mocniejszego?
Buźka, 
J.

18 komentarzy:

  1. Mój pierwszy cushion jest właśnie z Hean, ale go pewnie nie użyje, bo mam kolor 803

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się. Świetna sprawa, że nie podkreśla suchych skórek, a nawet je trochę ujarzmia. Znakomite. chciałabym go wypróbować, ale też jestem bladziochem i może być problem z odcieniem. Ja lubię naprawdę jasne kolory, dopasowane prawie, że idealnie do mojej karnacji. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest strasznie dużo naprawdę bladych dziewczyn, gdzie drogeryjna "1" jest zdecydowanie za ciemna ;/

      Usuń
  3. No no polski cushion...ja nie lubie tej formuły podkładu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam pierwszy raz i póki co mi pasuje :)

      Usuń
  4. Też stawiam na minerały, gdzie mam idealnie dobrany kolor podkładu. Mnie cushion nie podchodzi, głównie ze względu na kolor, ale też potrzebę nakładania kilku warstw. Przy dobrze kryjacym minerale wystarcza mi jedna warstwa, która fajnie kryje przebarwienia po trądziku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że jeszcze kilka dni temu nie miałam pojęcia co to ten cały cushion. Odcień pewnie by mi nie pasował. Bladzioszek ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie właśnie bardzo ciekawią te podkłady w poduszeczce i byłam go ciekawa, ale niestety nie użyję bo mam najciemniejszy odcień. Chyba, że moja cera ulegnie znacznej poprawie jeśli chodzi o trądzik to chyba się skuszę i zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie się za niego zabieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja go zaczęłam używać z początku próbowałam palcami ale gąbeczką jest wygodniej :) ogólnie to mi się podoba i odcień też trafiony :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm ciekawy. Oby mi dane było go poznać osobiście ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od jakiegoś czasu mam ochotę na takiego typu podkład. A ta recenzja mnie zachęciła! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli nie podkręca skórę to coś dla mnie, może uda mi się go upolować w Hebe, tylko z odcieniem mogę mieć problem, bo też raczej blada jestem :X

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda nieźle, ale jestem zwolenniczką innych podkładów - w dodatku tańszych i skuteczniejszych ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna marzą mi się cushiony, ale tylko te azjatyckie miałyby odpowiednie kolory dla mnie. Też jestem blada i większość drogeryjnych podkładów jest za ciemna :C Poza tym powoli przestawiam się na makijaż mineralny ♥

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)