wtorek, 25 lipca 2017

4 proste hydrofilowe olejki myjące z glyceryl cocate - uwagi ogólne.

Po raz kolejny okazało się, że zmywanie twarzy olejami to jedyna droga do zdrowej i czystej skóry. Niestety znowu udało mi się wytrzymać tylko miesiąc, wykonując regularne OCM. Zabawa w nakładanie ciepłej ściereczki i ciągłe ich pranie okazało się zbyt trudne. Nie chciałam jednak zupełnie rezygnować z tej metody i pomyślałam, że może warto powrócić do olejków myjących. Dawno temu miałam taki produkt z e-naturalne i pomimo zadowolenia nie kupiłam go ponownie. Dlaczego? Teraz myślę, że głównie ze względu na cenę. Wydanie 15 - 20 zł za 100 ml buteleczkę to wysoka cena w perspektywie braku możliwości kombinowania w składzie. Wydajesz 20 zł i musisz zdecydować się na konkretny, gotowy produkt. Kupując sam emulgator to ja decyduję, jaki dzisiaj chcę mieć olejek myjący. Tym oto sposobem do tej pory wypróbowałam 4 wersje domowego olejku myjącego. I wiecie co? Jakby ktoś po raz pierwszy polecił mi olejek myjący na 2 nieudanych zestawach, które zaraz przedstawię, to powiedziałabym mu, że to nie działa i że nigdy więcej tego nie kupię. Jak widać, po prostu trzeba próbować, szukać dla siebie najlepszego rozwiązania, zamiast od razu skreślać dany produkt.


Podsumowując, przepis jest prosty: 90% oleju bazowego 10% emulgatora. W bardziej skomplikowanych recepturach proporcje będą inne, ponieważ może zechcecie mieć 2 a nie jeden olej albo dodać witaminę E lub olejek eteryczny. Tymczasem ja będę mówiła o najbardziej podstawowych przepisach, których wykonanie zajmuje 5 minut.

Olej bazowy: w moich olejkach myjących wystąpiła odpowiednio oliwa z oliwek, olej awokado, olej z orzechów laskowych oraz  olejek z pestek moreli Alterra.

Emulgator: za emulgator posłużył klasyczny Glyceryl Cocoate, czyli emolient otrzymywany z oleju kokosowego i gliceryny. Kosztuje nie więcej niż 6 zł w każdym sklepie z półproduktami.


ZESTAW 1 ULTRAPROSTY - NIEUDANY


Na pierwszy ogień poszło to, co aktualnie miałam w kuchni, czyli oliwa z oliwek. To nie było najlepsze zestawienie. Sam emulgator ma gęstą, klejącą konsystencję a oliwa z oliwek wcale nie jest od niego "lepsza". W efekcie zmywanie buzi takim zestawem okazała się nie lada wyzwaniem. Po wstrząśnięciu buteleczki i zaaplikowaniu na wilgotną twarz, tworzyła się na niej ciężka warstwa okluzyjna, która pomimo konsystencji emulsji, nie pozwalała odczuć żadnej czystości ani tym bardziej świeżości. Nawet po dokładnym umyciu twarzy wodą, ciągle wydawało mi się, że coś na niej "siedzi". I nie myliłam się, bo w krótkim czasie zaczęły dokuczać mi zaskórniki, które od 2 miesięcy praktycznie dały mi święty spokój. Cóż, jest to olej z kategorii nieschnących, więc można było się tego spodziewać, że dla cery skłonnej do trądziku nie jest to idealne rozwiązanie.

ZESTAW II NAWILŻENIE SKÓRY SUCHEJ,WRAŻLIWEJ, STARZEJĄCEJ SIĘ - TROCHĘ NIEUDANY

Pomyślicie, że skoro kolejny olejek myjący okazał się klapą, to po co w ogóle to robiłam. Tak się składa, że te formulacje wychodziły mi raz dobrze raz źle na zmianę, ale w ramach systematyzacji na blogu postanowiłam po kolei przedstawić je od najgorszych do najlepszych. Olej awokado jest jedynym z lepszych olejów jakie stosowałam w pielęgnacji ciała, włosów a czasem twarzy. Ma on bardzo dobre właściwości zmiękczające, wygładzające i regenerujące. Pomyślałam zatem, że równie dobrze sprawdzi się w olejku do mycia twarzy, zwłaszcza, że wykazuje działanie lekko emulgujące, a zatem świetnie powinien domywać resztki makijażu i nie sprawiać żadnych problemów ze zmywaniem. I rzeczywiście, nie ma co narzekać, bo zmywało się go łatwo i przyjemnie, ale to nie tego trzeba mojej cerze. Dla niej to zdecydowanie za dużo, za bogato. Na ogromny plus mogę natomiast powiedzieć, że po jego użyciu skóra miała ładny koloryt, jakby wszelkie zaczerwienienia zostały ukojone. Może gdybym nie robiła wcześniej jeszcze lepszego olejku, który w 100% spełnia moje potrzeby, to powiedziałabym, że to całkiem dobry olej do tworzenia olejku myjącego do cery zanieczyszczonej, ale niestety tak nie jest. Pewnie sprawdziłby się wśród osób z cerą normalną lub suchą.


ZESTAW III NA BAZIE OLEJKU DO WŁOSÓW ALTERRA - CUDO

Zestaw 3 tak naprawdę powinien być zestawem 4, bo to właśnie ten olejek aktualnie stosuję od dłuższego czasu. Gdy pokończyły mi się już wszystkie dostępne oleje, które mogłam wykorzystać do mycia, postanowiłam zaryzykować i wykorzystać nieużywany przeze mnie olejek do włosów od Alterra, który ma bardzo przyzwoity skład. Zawiera m.in. olej sojowy, olej sezamowy, olej arganowy, olej słonecznikowy, olej migdałowy, olej z pestek moreli i olej z awokado. Cały ten mix olejów w połączeniu z moim emulgatorem dał bardzo dobrą, rzadką konsystencję, którą użytkuję z przyjemnością. Nie zapycha mnie ani nie uczula. Co więcej jest zdecydowanie bardziej wydajny niż oleje, które używam solo. No i o czym warto wspomnieć - buteleczka 50 ml olejku na promocji w Rossmanie kosztuje 9,99 zł ! ;-) Polecam do wypróbowania go właśnie w takiej alternatywie, jeśli również nie zachwycił Waszych włosów.

ZESTAW IV  OLEJEK MYJĄCY NA BAZIE OLEJU Z ORZECHÓW LASKOWYCH - BOMBA

I to jest właśnie strzał w dziesiątkę. Olej z orzechów laskowych to produkt genialny. Ma lekką konsystencję, przyjemny, delikatny zapach i przede wszystkim nie obciąża skóry skłonnej do zanieczyszczeń. Sprawdza się zarówno w produktach myjących jak i ogólnej pielęgnacji twarzy. Dzięki wysokiej zawartości witaminy E, w mojej kompozycji nie musiałam dodawać żadnych przeciwutleniaczy. Jakże żałowałam, że zamówiłam sobie tylko 30 g buteleczkę ( 8,90 zł !!) Przy następnym zamówieniu zdecyduję się  na dużą butelkę.

I to już wszystkie hydrofilowe olejki myjące, które do tej pory zrobiłam sobie w domu. Znalezienie właściwej konsystencji wymagało kilku prób, ale ostatecznie udało mi się znaleźć coś dla siebie. Dzięki tej metodzie nie muszę już bawić się w ciepłe szmatki na buzi a i tak skóra jest czysta i dobrze domyta. W przyszłości myślę także o olejku myjącym na bazie oleju śliwkowego, w którym wprost się zakochałam. W połączeniu z koreańskim żelem aloesowym działa cuda.

PS. Właśnie doszło do mnie zamówienie ze ZSK, w którym to zakupiłam zapas oleju z orzechów laskowych oraz zdecydowałam się na wypróbowanie lubianego przez wiele z Was oleju z pachnotki. Dodatkowo do koszyka dorzuciłam inny, znany emulgator SLP , aby zrobić sobie porównanie.

 
Dajcie znać, co myślicie o takiej metodzie demakijażu. Ktoś się skusi ;)?

12 komentarzy:

  1. kocham pielęgnacje olejami, olejki myjące do ciała ale nie znoszę myć olejkami twarzy, nie wiem co jest ale nie lubię i chyba tego już nie polubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mycie twarzy olejami to jedna z moich ulubionych metod :) domywa nawet najcięższy makijaż a buzia jest świetnie ukojona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na razie wybierałam gotowe olejki do demakijażu, ale przygotowuje się do stworzenia swojego cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś próbowałam OCM, ale nie wytrzymałam długo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też długo nie umiem tak wytrzymać dlatego olejek hydrofilowy to znakomita opcja dla zabieganych :) Polecam wypróbować, nawet gotowy.

      Usuń
  5. Ciekawa metoda, ale nie dla mnie - moja skóra bardzo źle reaguje na wodę. Do tego mam uczulenia na mnóstwo kosmetyków. :( Najlepiej jest, jak niczego nie używam. :(
    Super, że się nie poddałaś i znalazłaś coś dla siebie. Nie odważyłabym się jednak próbować z olejkiem do włosów. Chociaż może gdybym znała się na składach jak Ty, nie miałabym takich obaw. :)
    ~Weronika

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja skóra bardzo lubi olejki, ale czasami muszę zrobić przerwę bo zapychają ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam olej z orzechów laskowych ;) a i olejowy demakijaż super się u mnie sprawdza ;) sama robię takie olejki i jak na razie jeszcze "bubla" nie ukręciłam ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Olejki, które używałaś w połączeniu z emulgatorem są raczej z gatunku tych zapychających :) Ja przy najbliższym zamówieniu na ZSK też może się skuszę na emulgator a wtedy zmieszam go z...olejem lnianym :)
    Mamy tylko nadzieję, że do tego czasu cera się uspokoi i będę mogła sobie pozwolić an ten eksperyment :)
    P.S. Bardzo mi się u Ciebie spodobało - obserwuję :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Owszem, olej z awokado czy inne mieszanki mogą powodować zapychanie, natomiast olej z orzechów laskowych to już naprawdę bezpieczna opcja dla trądzikowców. Ja wypróbowałam od czasu napisania tego posta także emulgator z ZSK, ale niestety się waży i musiałabym każdorazowo do porcji oleju dolewać osobno emulgatora. PS. znam Twój blog od dawna, cieszę się, że teraz Ty odkryłaś mój :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy wpis, będę musiała jak najszybciej wypróbować IV i III zestaw :) Na początek chyba jednak pójdzie w ruch olejek z orzechów laskowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie muszę zrobić sobie na niego zamówienie i na emulgator bo właśnie wszystko mi się pokończyło. Zastanawiałam się, który tym razem wykorzystać i serio, ten z orzechów laskowych jest najlepszy, a od czasu napisania tego wpisu testowałam chyba z 5 różnych :)

      Usuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)