sobota, 27 maja 2017

My Wonderbalm Miya I'm Coco Nuts, Intensywnie nawilżający krem do twarzy z olejem kokosowym - efekty po 1,5 miesiąca stosowania

Miya Cosmetics to polska firma kosmetyczna, która stworzyła 4 naturalne kremy do pielęgnacji twarzy. Cztery produkty, które zawładnęły sercem kobiet. Co ciekawe, małe manufaktury kosmetyczne bardzo rzadko oferują swoje produkty w drogeriach sieciowych typu Rossmann. Tymczasem Miya ku mojej uciesze była dostępna w tym miejscu niemal natychmiast. Wyjściowa cena każdego z kremików to 29,90 zł ( choć bywa także na promocji za 24,90 zł).

Filozofią firmy jest stworzenie kremu, który pozwoli na naturalną pielęgnację twarzy w wygodny i szybki sposób. Produkty Miya Cosmetics nie zawierają oczywiście parafiny, PEG, silikonów, sztucznych barwników etc.

Tak się składa, że całe życie mam problem z kupnem dobrego kremu na dzień. Każdy albo mnie zapycha albo powoduje świecenie lub najzwyczajniej nic nie robi. Stwierdziłam więc a co mi tam, Wypróbuję intensywnie nawilżający krem, który pachnie najpiękniej na świecie, bo kokosowo. Tak, tym kokosem mnie kupili. Jak zatem sprawdził się ten krem po 1,5 miesiąca regularnego stosowania?


SKŁAD I'M COCO NUTS: 

Skład nietypowy, bo jakże prosty. Nie ma w nim setki olejów i ekstraktów, a jedynie 2 kluczowe oleje. Pojawiła się w nim dwójka moich ulubieńców: na drugim miejscu olej sezamowy, na trzecim olej kokosowy. Na próżno w dalszej części składu doszukiwać się cudów, bo jedyne na co jeszcze warto zwrócić uwagę to witamina B5 i witamina E. Pozostałe substancje to gliceryna, która działa zmiękczająco i nawilżająco, emolienty, naturalne konserwanty oraz substancje zapachowe. Pod koniec składu, tuż przed zapachem znajdziemy także czysty alkohol, ale widocznie jest go na prawdę szczątkowa ilość, bo absolutnie nic nie czuć.


DZIAŁANIE:

Absolutnie najważniejszą cechą tego kremu jest fakt, że nie nie zatyka mi porów. Po 1,5 miesiąca regularnego stosowania, w większości dzień i noc, nie zauważyłam aby powodował powstawanie zaskórników otwartych czy zamkniętych. Co więcej, po jego zastosowaniu nie występuje u mnie żadna reakcja alergiczna, swędzenie czy pieczenie. To dość dziwne, ale w większości kremów spotyka mnie przykra niespodzianka, gdy po aplikacji nagle na policzku widzę czerwonego bąbla, który swędzi a po jakimś czasie sam znika. Tutaj nic podobnego nie miało miejsca. Z najistotniejszych zalet tego kremiku warto nadmienić szybką wchłanialność konsystencji przypominającej bazę pod makijaż. Po mojemu, jest to takie masełko, które tuż po aplikacji szybko wnika w struktury skóry powodując jej wygładzenie i nawilżenie. Odpowiedzialną za ten efekt jest formuła QuickAbsorb zastosowana po to, aby przede wszystkim móc zastosować ten krem pod makijaż. Często zdarza się, że fajny krem staje się już niefajny w kontakcie z podkładem. Znacie to? 

Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, gdyż w miesiąc pozbyłam się okrutnego łuszczenia, przesuszenia i nadmiernego świecenia. Oczywiście, nadal muszę matowić się pudrem ryżowym, ale to już nie to co było kiedyś! Istna masakra po 2h od wyjścia z domu. W tej chwili komfortowo mogę przetrwać w podkładzie mineralnym przez 12h bez obaw, że połowa gdzieś się utleni, a mój nos będzie wyglądał jak u dorodnego Clowna. Zarówno ja jak i mój facet uwielbiamy zapach tego produktu, więc z przyjemnością stosuję go każdego ranka i często z wieczora. Spójrzcie z resztą jak wygląda moja tubka.


Tak mi się spodobał ten krem, że po wypłacie lecę kupić niebieską wersję Call Me Later, który podobno jest najlepszy ze wszystkich 4 wersji.

 Czy któraś z Was miała może ten produkt? Rzeczywiście jest taki zachwyczający? Dajcie znać, czy Was też oczarowała Miya Cosmetics. :)

18 komentarzy:

  1. Ostatnio skusilam sie na ten krem na promocji w Rossmannie, a także ba wersje rozowa. Jestem ciekawa jak u mnie sie spisze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawią mnie te kremy, zwłaszcza wersja kokosowa, którą zaprezentowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj, często jest na promocji :)

      Usuń
  3. Mam wszystkie 4 kremy i choć mam kokosowe serce to najlepiej spisuje się u mnie ten granatowy a zimą żółty. Kokosowy okazał się zbyt słaby do twarzy, natomiast z powodzeniem stosuję go do całego ciała, w tym do rąk. W ogóle świetnym zamysłem marki, jest to, że są to kremy tak uniwersalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo granatowy jest tak wychwalany, że właśnie dlatego z przyjemnością po niego sięgnę. Decydując się na zielony brałam pod uwagę skład, który mi najlepiej odpowiada no i cudowny zapach :D

      Usuń
  4. Teraz to mnie nim skutecznie skusiłaś pisząc, że pomógł na świecenie twarzy. Niestety mam ten problem i mimo pudru po 2-3 h już się świecę. Muszę go spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomógł, bo zachowana jest równowaga skóry. Często mam tak, że jakiś krem jeszcze prowokuje większe świecenie :<

      Usuń
  5. kurcze! a zastanawiałam się nad tymi kremami, jednak po Twojej rekomendacji kupiłam Vianka normalizującego. Następny będzie ten! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się spisał owy Vianek?

      Usuń
    2. póki co jestem w fazie testów, bo w zasadzie ostatnio dopiero go otworzyłam, ale pierwsze wrażenie pozytywne :)

      Usuń
  6. super, że ten krem tak dobrze się spisał, ja nie miałam żadnej wersji jak na razie

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o nim kilka dobrych opinii już :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Równie jestem zachwycona kremem, bo cudownie nawilża i koi skórę, ale u mnie wersja różana ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ubolewam, że jest słaby wybór kremów rozjaśniających przebarwienia (o dobrym składzie, z wysokim stężeniem składników aktywnych) bo to właśnie to jest moim kierunkiem pielęgnacyjnym :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też jestem zadowolona z działania tych kremów. Na http://showroom.pl/ zamawiałam zestaw dwóch kremów. Jak narazie stosowałam niebieską i różową wersję. Nie jestem w stanie się jednak zdecydować, którą lubię bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wersję różową i najpierw było wow a potem koszmar ;x

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)