poniedziałek, 13 marca 2017

Balsam do ciała dla opornych - Isana Med 5,5% i 10% urea.

 
Przez większość życia balsamów do ciała unikałam jak diabeł wody święconej. Szczerze powiedziawszy wieczorna rutyna pielęgnacji twarzy jest już na tyle czasochłonna, że dodatkowe kilka minut na balsamowanie ciała wydaje się wiecznością. Pomijam smarowanie latem, czy po depilacji bo to inna sprawa. Problem stanowi dla mnie regularne, codzienne nawilżenie skóry, bo a) nie lubię intensywnych zapachów tych produktów b) uczucia lepkości, które odbiera mi uczucie świeżości po kąpieli c) są stosunkowo drogie i mało wydajne. Myślę, że te 3 argumenty już wystarczająco przekonały mnie, że to nie moja bajka. Niemniej jednak skóra potrzebuje pić i czy tego chcę czy nie, powinnam choć parę razy w tygodniu sięgnąć po tego typu produkt. No i zaczęłam szukać i oto mam 2 propozycje, które w 100% spełniają moje oczekiwania.

 
 
Pierwszym odkryciem było dla mnie mleczko Isana Med z 10% mocznikiem. Gdy jeszcze na dworze panowała sroga zima, ze mnie dosłownie się sypało. Wtedy w promocji za 8,99 zł wyczaiłam ów  produkt. Skusiła mnie cena i fakt, że jest to kosmetyk bezzapachowy. Chwała Bogu, bo każdy, ale to absolutnie każdy balsam po pewnym czasie mi przeszkadza, śmierdzi bądź mam wrażenie, że zmienia zapach na chemiczno - przeterminowany. Był fantastyczny, ale niestety miał jedną wadę - gęstą i zbitą konsystencję, która pozostawia srogie uczucie tłustości. Nie mniej jednak ten produkt uratował moją skórę w przeciągu tygodnia regularnego stosowania. Była miękka, świetlista i miała ładny połysk. Nawet mój facet zaczął dopytywać, co takiego zrobiłam, że mam taką miękką i miłą w dotyku skórę.

Drugim,większym odkryciem okazał się balsam do ciała Isana Med z 5,5% mocznikiem. Gdy już trochę udało mi się doprowadzić moją skórę do porządku, postanowiłam zastosować nieco słabszą wersję mocznikowego balsamu. Jak się okazało, jest jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki, gdyż świetnie się wchłania, dobrze nawilża a przy tym jest łatwiejsza w aplikacji ze względu na wodnistą konsystencję. Oczywiście także nie ma zapachu, co zdecydowanie ułatwia mi jego w miarę, regularne stosowanie. Niestety nadal nie mam czasu ani ochoty, a może w zasadzie potrzeby codziennego balsamowania ciała. Kilka razy w tygodniu to moje maksimum.
 
Podsumowując, balsam do ciała Isana Med 5,5 % Urea dołączył do grona moich ulubieńców kosmetycznych. Właśnie kończę 3 tubkę i myślę, że na tym nie poprzestanę. Sprawdza się w każdej sytuacji i z powodzeniem mogę stosować go przez przerwy przez wiele miesięcy. Bogatszą wersję zastosuję dopiero w następną zimę. Polecam skorzystać z promocji, gdyż w tej chwili te balsamy są w cenie 7,99 i 8,99 zł.
 
Znacie jakieś inne, dobre bezzapachowe balsamy do ciała?


 



42 komentarze:

  1. Ja nigdy ie zaniedbuje balsamowania. To dla mnie jak umycie zębów. Juz dawno temu zamierzałam wypróbować te balsamy. Moja sucha skóra uwielbia mocznik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam mnóstwo koleżanek, które postępują podobnie jak Ty. Gdyby tak skończył im się balsam, to w środku nocy poleciałyby go kupić. Nie wiem u mnie to jakoś przychodzi z trudem, lubię uczucie czystości po kąpieli. :)

      Usuń
  2. Miałam, ale u mnie się nie spisał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czemu? Zbyt słabo nawilżał?

      Usuń
    2. Ciężko się rozprowadzał, a na skórze nie dawał oczekiwanego efektu nawilżenia.

      Usuń
  3. Powiem ci szczerze że mam duży uraz do firmy, jeden z ich produktów narobił mi sporo krzywd i od tej pory nigdy więcej nic nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba się na nie skusze mimo, że też dawno nie używałam balsamów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam z niego ogromnie zadowolona, z resztą jak z większości kosmetyków z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze balsamów tej marki, bo u mnie również, podobnie jak u Ciebie, kiepsko z regularnością w tej kwestii. Ale na jeden z tych balsamów z przyjemnością kiedyś się skuszę, gdy moje zapasy dobiegną końca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooj u mnie też balsamowanie nie stanowi codziennej rutyny! Mam czasem takie etapy, że codziennie sumiennie się balsamuję, ale częściej wygrywa balsamowanie sporadyczne :P A na jakieś mazidło z mocznikiem z Isany miałam ochotę i chyba skuszę się kiedyś na ten 5,5%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja to samo - albo kilka dni pod rząd balsamuję się skrupulatnie albo wcale. Eh no widocznie aż tak tego moja skóra nie potrzebuje :)

      Usuń
  8. kiedyś też nie lubiłam balsamowania ciała, teraz nawyk ten wszedł mi w krew:)
    z isany balsamu nie miałam, za to często kupuję ich żele pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja się codziennie balsamuję:) weszło mi to w nawyk:) polecam jakieś masełka do ciała, np z 4 pór roku są genialne;)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie balsamowanie po prysznicu po treningu - ciało chłonie wtedy wiele dobrych substancji. JEszcze nie miałam Isany - czas wypróbować bo ideału póki co brak.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie go kiedyś spróbuję na suchą skórę nóg - i to od razu ten ciężki z 10% mocznikiem, lubię takie tłuściochy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tłuściochy najlepsze;D

      Usuń
    2. Na suchą skórę nóg to wlasnie najlepsze, te które dobrze "natłuszczają" :)

      Usuń
  12. Podobnie jak Ty nie lubię smarowania ciała. Więc zaufać Ci w tej kwestii i wypróbuję ten balsam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tej serii miałam krem do rąk. Był bardzo słaby, a moje ręce nie były wówczas wymagające.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bez zapachowym do końca nie lubię więc nie mam Ci co polecić ;) Ale możesz popatrzyć z Ziajki, ponieważ kiedyś miałam jeden bezzapachowy i był bardzo dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja niestety z balsamowaniem to jestem bardzo na bakier. Muszę się wręcz zmuszać aby to zrobić :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam z Isany w tej chwili krem do rąk, który skradł moje serce, a balsam chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś nie mam zaufania do tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam, że moja siostra kiedyś była jego fanką. Sama nigdy nie próbowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Po nałożeniu balsamu, najbardziej lubię natychmiastowy efekt nawilżenia. Balsamy... ach te balsamy! Ten ma bardo fajną cenę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja natychmiastowe wchłanianie hehe :)

      Usuń
  20. miałam to samo z balsamami ;p ale odkąd zaczełam ich użycwać, widz poprawę kondycji mojej skóry, dlatego wolę te kilka minut poświęcić, smarując się balsamem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie też ciężko idzie balsamowanie, ale staram się jednak to robić. Ponieważ mam suchą skórę i gdy kilka dni odpuszczę, od razu jest sucha i nieprzyjemna w dotyku. Miałam dwa balsamy z La Roche-Posay, które na szczęście skończyłam. Fajnie nawilżały, ale zostawiały strasznie lepką warstwę, której nie znosiłam. Obecnie mam greckie masło i dwa olejki w zapasie, które lubię latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wydanie na balsam do ciała większej sumy na razie nie jestem gotowa, tym bardziej jak jeszcze okazał się tłuściochem ;/

      Usuń
  22. muszę w końcu sama wypróbbować serię urea :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem czemu nie testowałam jeszcze tych balsamów, bo wiele razy słyszałam o nich świetne opinie. Muszę to nadrobić! Skuszę się raczej na wersję z mniejszą ilością mocznika :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Myślę, że moja sucha skóra mogłaby się z nim polubić ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze mam kilka balsamów w swojej kolekcji do użycia.

    OdpowiedzUsuń
  26. przyznam się szczerze, że ja balsamowania ciała nie znoszę i robię to raczej z rozsądku niż z przyjemności :P balsamów mam kilka i przeważnie wybieram te pachnące, najlepiej tak samo jak żel po prysznic :P dasz wiarę, że nigdy nie używałam niczego z Isany? coraz częściej widzę pochlebne opinie o produktach tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tej firmy jak dotąd miałam jedynie żele pod prysznic,a balsamów do ciała używam tych,które kupie w zestawie z perfumami,np ostatnio miałam "Nude" by Rihanna...U mnie też niestety jest problem z regularnym ich stosowaniem..Miłej niedzieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Przyznam, że od balsamów wolę masła do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie miałam wielu kosmetyków Isany, muszę go spróbować :) Miałam kiedyś fajną próbkę bezzapachowego balsamu naturalnego z John Masters Organics :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Codziennie stosuję jakieś balsam do ciała i chyba nie zdarzyło się zapomnieć:) Bardzo ciekawy produkt, jak wykończę mój zapas to wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś. Chętnie zajrzę i do Ciebie ;-)