poniedziałek, 20 lutego 2017

Peeling 12% kwasem glikolowym w domu - czy krem z drogerii złuszczy skórę?

Cześć!

Znowu nie było mnie tutaj kupę czasu. Niestety nie mogłam. Mam Wam tyle do pokazania, że nawet nie wiem od czego zacząć. Niemniej jednak postanowiłam poruszyć temat, który ze względu na porę roku jest jak najbardziej na czasie, czyli peeling kwasem glikolowym.

Jakieś 2 miesiące temu wreszcie odżałowałam i kupiłam 12% peeling glikolowy marki Colline Pharma w Rossmannie. Ten produkt potraktowałam jako przygotowanie do poważniejszych stężeń które od lat wykonuje sama. Swoją drogą zaniedbałam sobie trochę regularne peelingi, czego efekty widać po dziś dzień. Gdybym wtedy konsekwentnie zrobiła całą serię, dziś mogłabym się pochwalić o niebo lepsza cera. Zatem od początku, opowiem Wam jak z 12% peelingu przeszłam na 40%, na co trzeba uważać i czy w ogóle warto wydać 42 zł na gotowy produkt, jeśli z jakichś przyczyn nie chcecie ukręcić kwasu samodzielnie.  




Tubka Colline Pharma zawiera 50 ml produktu. Nigdzie na opakowaniu nie znajdziemy informacji, na ile zabiegów powinna ona nam wystarczyć. Na szczęście jest chociaż instrukcja obsługi, coby osoby początkujące nie zrobiły sobie krzywdy. Kwasy to nie jakieś tam mazidełka, tylko silnie działające substancje, którymi osoby niedoświadczone lub nadwrażliwe mogą sobie zrobić niezłe kuku. Peeling ma postać kremu z widocznymi drobinkami, które w kontakcie ze skórą jakby rozpływały się same.

Od początku niezbyt stosowałam się do instrukcji. Znam swoją skórę i nakładanie 12% kwasu co drugi dzień na 5 min to w moim przypadku strata kasy. Nie byłoby żadnych efektów a kasa poszłaby w błoto (szybki przelicznik w głowie mówi mi, że za buteleczkę kwasu na półproduktach zapłaciłabym z przesyłką maks 20 zł). W Etapie I nie robiłam przerw a peeling trzymałam sumiennie przez 10 minut każdego dnia. Dopiero po 4 dniach skóra zaczęła się łuszczyć i wówczas zrobiłam przerwę. Etap II polegał na tym, aby stosować preparat codziennie, przy czym za każdym razem wydłużać czas o 5 -10 min, tym samym zmierzając do pełnej godziny zegarowej. Szczerze powiedziawszy nie wiem co o tym myśleć - czy to ma sens, aby trzymać 12% kwasu przez godzinę? Nie wnikam, ponieważ tak dobrze się na tym nie znam - wypadałoby spytać kompetentną osobę. W stosowaniu tego produktu najciekawsze było to, że obojętnie który już raz bym go nie nakładała, tak zawsze przez pierwsze 2 min swędziało, wkurzało i szczypało. Po upływie tego czasu mogłabym teoretycznie w nim spać. W niecałe 2 miesiące skończyłam całą tubkę, więc czas opowiedzieć Wam, jakie były efekty.


Efekty:

- poprawa nawilżenia skóry przez pierwsze 3-4 dni stosowania
- wiele podskórnych niedoskonałości wyszło na zewnątrz, tym samym powodując, że skóra z dnia na dzień była bardziej gładka
- na jednym policzku zniknęły świeże przebarwienia
- głębokie blizny stały się trochę mniej widoczne
- zaskórników na nosie i płatkach nie ruszyło
- zmniejszenie występowania "podskórnych guli"

WAŻNE:

Każda z nas ma inną skórę. Jedną poparzy 5% tonik,a druga bez konsekwencji zrobi co tydzień 50% peeling. Skupmy się na myśleniu o własnej a nie cudzej skórze - jaka ona jest? Te pytania pozwolą zrozumieć, dlaczego dany produkt nie działa lub działa źle. Nie zawsze jednak teoria znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czytałam u jednej Pani Kosmetolog, że osoby z cerą tłustą lub trądzikową absolutnie nie powinny stosować kwasu glikolowego, ponieważ jest to kwas na bazie wody i nie może on skutecznie przedostać się przez grubą warstwę tłuszczu w skórze. Może i faktycznie, u mnie ten kwas nie do końca radzi sobie z zaskórnikami, nie mniej jednak absolutnie najlepiej pozwala pozbyć się pamiątek po poprzednich niespodziankach, które tylko potęgują wrażenie zanieczyszczonej, brzydkiej cery. Drugim kluczem do sukcesu jest regularne stosowanie kremów z filtrem. Od pół roku nie ruszam się z domu bez kremu 50 SPF. To mój absolutny must have zwłaszcza teraz, gdy co tydzień zaczęłam się kwasić. Bez filtra czuje się naga, jest mi zimno a policzka robią się czerwone. Nic podobnego nie występuje po porządnym wykremowaniu.

Słowem podsumowania - uważam, że warto było kupić ten gotowy peeling. Po pierwsze dlatego, że działa a po drugie jest to dobry motywator do utrzymywania skóry w ryzach.Jasne, że samodzielnie ukręcone peelingi są bardziej skuteczne, ale wymagają czasu i samodyscypilny. Tutaj za 42 zł kupuję sobie czas, gdy wracam z pracy i już nic nie muszę robić a w nocy skóra sama dochodzi do siebie.


Ktoś używał?
Buziaki:*

7 komentarzy:

  1. Tego akurat nie używałam, ale ostatnio kupiłam sobie 20% kwas migdałowy i ukręciłam butelkę ;x i po stosowaniu przez 10 tygodni efekty mnie nie zadowoliły. Nie usunęłam wszystkich zaskórników zamkniętych, a nos jak był w kropki, tak jest (podejrzewam, że tego się nigdy nie pozbędę). Dlatego poszłam do kosmetyczki na frost peel z Clareny. Poczytaj sobie :D jestem już 6 dni po zabiegu, skóra mi się łuszczy :D jeszcze nic konkretnego się nie złuszczyło, ale już widzę, że te zamknięte pierony się otwarły i skóra je wypluwa :D także może czasem trzeba sobie na coś odżałować, dla lepszych efektów :D spróbować czegoś innego :D
    a i co do kremu z filtrem, to mam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytam,bo przyznam szczerze, że nigdy o nim nie słyszałam. A filtr,który aktualnie używam, prawdopodobnie poleciłaś mi Ty! Chodzi o iwostin 50 Spf

      Usuń
  2. Kurcze, jednak efekty są :) Może się zainteresuję. Ja jednak mam bardzo oporną skórę, przez tydzień- dzień w dzień używam Atredermu i skóra tylko lekko się łuszczy. Więc taki kwas chyba nie byłby dla mnie zbyt mocny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co czytałam,że to że skóra się łuszczy to tylko przykry skutek uboczny i nie zawsze tak musi być ;) kto wie,może jak zrobisz przerwę to nagle zaskoczy Cie efekt jaszczurki hehe

      Usuń
  3. ja jakoś się zraziłam do kwasów po serii z salicylem, ale możliwe, że on nie był dla mnie chociaż pamiętam że jego dodatek w kosmetykach mi służył. Jestem zainteresowana glikolem, chociaż mam tłustą cerę, ale zmniejszenie czy tym bardziej likwidacja przebarwień bardzo mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przesadziłaś ze stężeniem ;) Salicylowy też mi służył, ale nie mogłam znieść faktu okrutnego złuszczania, a jednak w mojej pracy wygląd ma znaczenie...

      Usuń
  4. Używałam innej firmy i stosowałam sie do instrukcji był całkiem ok choc to trzymanie 5 min początkowo bardzo upierdliwe

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)