poniedziałek, 7 listopada 2016

Lirene, płyn micelarny ultra-nawilżający z morską algą 400 ml - męski perfum w produkcie do demakijażu dla kobiet?

Płyny micelarne używam regularnie od lat. W mojej top 3 znajdują się: różowy Garnier, Vichy oraz różowy Loreal. Jednak ze względu na cenę wyżej wymienionych, ciągle testuję te, które aktualnie są na promocji. Tym razem wybór padł na Lirene. Skusiła mnie cena 12 zł i 400 ml opakowanie. Jak się sprawdził, co miło mnie zaskoczyło, a co bardzo mi się nie spodobało? O tym dzisiejszy post.

SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Poloxamer 188, Polysorbate 20, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Ethylhexylglycerin, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Citric Acid, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Sorbitol, Propylene Glycol, Sea Silt Extract, BHT, Oyster Shell Extract, Algae Extract, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene.





OBIETNICE PRODUCENTA: 

Zespół Naukowców Laboratorium Naukowego Lirene zainspirowany ideą kompleksowego oczyszczania i pielęgnacji skóry stworzył innowacyjną Technologię Algae Pure, opartą na synergii działania składników oczyszczających oraz intensywnie pielęgnujących alg. Zapewnia ona działanie na kilku poziomach:
  • skuteczne oczyszczenie twarzy i skóry wokół oczu z makijażu oraz zanieczyszczeń,
  • nawilżenie i odświeżenie,
  • wygładzenie i poprawę elastyczności.
etc, etc....


MOJA OPINIA:

Na pierwszy plan wysuwa się zapach tego płynu. Jak to trafnie ujął mój facet, płyn pachnie jak tanie, męskie perfumy. Zapach jest tak intensywny, że przy regularnym stosowaniu zaczyna okropnie męczyć. Jeśli chodzi o realizację obietnic producenta - nie zauważyłam żadnego wygładzenia czy poprawy elastyczności skóry. Nie nawilża, ale także nie wysusza. O żadnym odświeżeniu nie ma mowy, skoro po przetarciu twarzy czuję, jakbym spryskała się męskim dezodorantem ze sklepu po 4 zł. Nie zgodzę się jednak z opiniami innych osób, jakoby ten płyn nie oczyszczał. Moim zdaniem całkiem nieźle radzi sobie zarówno z demakijażem oczu jak i całej buzi. Nie ukrywam jednak, że po wszystkim myję twarz żelem odżywczym Vianek. Podsumowując, myślę, że to dobry produkt pod względem oczyszczania skóry z resztek makijażu, jednak za nic w świecie nie nazwałabym go odświeżającym. Gdyby tylko był bezzapachowy to być może polubilibyśmy się na tyle, by jeszcze do siebie wrócić. Tymczasem zeruję i wyrzucam bezpowrotnie do kosza.


Dajcie znać, czy któraś z Was używała tego płynu i czy macie podobne wrażenia.
Buziaki:* 

9 komentarzy:

  1. dobrze, że radzi sobie nawet z demakijażem oczu. wolę płyny i inne kosmetyki do twarzy zupełnie bezzapachowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, dlatego Garnier to mój ideał <3

      Usuń
  2. widzę po raz pierwszy :) lubię płyny micelarne, najbardziej ten różowy z Garniera

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie za Lirene jakoś specjalnie nie przepadam, więc nawet nie wiedziałam, że mają taki płyn. Ja męski zapach w kosmetykach bardzo lubię, ale nie wiem czy polubiłabym się z nim w takim produkcie, którym zmywałabym makijaż oczu. Trochę dziwnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobnie jak ty lubię Garniera. Tego produktu nie znam i po twojej recenzji nie chce znać .

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy byłabym w stanie znieść taki zapach?

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam Ci rewelacyjny micel z Bielendy, kojący płyn micelarny, recenzję znajdziesz u mnie. Ja byłam zachwycona i już mam kolejną butlę w zapasie. Obecnie zużywam legendarnego różowego Garniera i jestem z niego bardzo zadowolona. Dobrze też sprawdzają się u mnie micele Mixa.

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)