niedziela, 23 października 2016

Puder dopasowujący się do twarzy Loreal True Match 1.W Golden Ivory - hit czy kit?

Właściwie dopiero niedawno pogodziłam się z faktem, że po prostu muszę używać pudru. Ba, zdałam sobie sprawę, że transparentny to trochę za mało. Już z trudem przyszło mi znieść fakt, że mój podkład musi mieć dopisek " kryjący". Do chwili obecnej kryjący makijaż budzi we mnie skojarzenia z przysłowiową tapeciarą, która na twarzy ma niezliczoną ilość warstw makijażu. Z tego też powodu, nadal nie zdecydowałam się na kupno kultowego kamuflażu od Catrice. Korzystając z okazji -49% w Rossmanie, postanowiłam zaopatrzyć się w coś, czego prawdopodobnie bym nie kupiła a był to puder w kamieniu Loreal True Match w kolorze Golden Ivory. Jeżeli jesteście ciekawe jak sprawdza się w ekstremalnych warunkach i czy spełnił moje oczekiwania, zapraszam dalej ;-)



DLACZEGO TEN A NIE TAMTEN...
Do zakupu pudru zachęciły mnie głównie wcześniejsze doświadczenia z podkładem z tej samej serii jak i pozytywne opinie koleżanek z pracy. Oczywiście nie obyło się bez idiotycznych spojrzeń, gdy zapytałam, jaki mają odcień, ciepły czy zimny, bo przecież większość kobiet { oczywiście nie Wy, kochane blogerki} rozróżnia tylko cechę jasny/ciemny. Gdy poszłam do drogerii okazało się, że nie tylko istnieje taki podział, ale jasno i wyraźnie istnieje kolor GOLDEN. Jupii!!! Wszystkie żółte kobiety łączcie się. Wreszcie możemy sobie kupić kosmetyk pozbawiony tej różowej nutki, który sprawia, że wyglądamy na chore bądź niewyspane. Tytułowy golden ivory co prawda daleki jest prawdziwym żółciom, które oferują producenci podkładów mineralnych, ale przynajmniej niczym nie nawiązuje do typowego, beżowego odcienia. Ot taki jasny, prawie, ale tylko prawie transparentny kolor, który z powodzeniem łączy się z moim ulubionym podkładem w kolorze golden fair.



EFEKT CIASTOLINY?
Efekt ciastoliny to coś, z czym zmagam się od zawsze i chyba na zawsze. Nieważne jaki mam podkład, ważne jak go nakładam. Zasada jest prosta, im mniej mam czasu, by starannie przyłożyć się do aplikacji, tym efekt jest bardziej opłakany. Mam w zwyczaju uśmiechać się jak głupi to sera i już po paru godzinach podkład osiada mi w zmarszczkach mimicznych. Aby temu zapobiec, dobrze nawilżam twarz, aplikuję minerały a na ostatku wszystko przypruszam pudrem. Jak dotąd był to puder bambusowy, który do tego stopnia wysuszał moje biedne oblicze, że już totalnie miałam efekt staruszki. Z pomocą przyszedł mi właśnie puder Loreal, bowiem ma on lekką, kremową konsystencję { choć nie przesadzajmy z tym stwierdzeniem, po prostu nie jest suchy}i odpowiednio zaaplikowany zapobiega rolowaniu się podkładu. Lubię go, bo rzeczywiście dopasowuje się do mojej karnacji, nie wygląda sztucznie i nie odcina się od reszty ciała.


JAK TO JEST Z TĄ TRWAŁOŚCIĄ?
Jak pisała Nałkowska, co dla jednych jest sufitem, dla innych jest tylko podłogą. Ja trwałość tego produktu odnoszę do swojego 12 h trybu pracy. Jeżeli puder wyświeca się i zbiera w zmarszczkach po 2-3h to moim zdaniem jest do bani. Nie mam czasu ani ochoty co chwilą poprawiać swojego wyglądu. Jeżeli po 5-6 h widzę, że się "topię" wówczas mogę ponownie przypruszyć buzię i nie jest to nic niezwykłego. Nie znam w sumie kobiety, która nałożyłaby podkład/ puder rano i przez cały dzień do 21 wyglądały w nim tak samo. No chyba, że się fixują :D Jednym słowem : trwałość tego pudru jest przyzwoita i jest to dobry krok w stronę znalezienia ideału.

Cena w Rossmanie na -49 % - 33,97 zł

PS. W zależności od światła puder wychodził na zdjęciach inaczej, jednak zapewniam Was, że jest jaśniutki. Dajcie znać jaki jest Wasz absolutny ulubieniec pudrowy - sypki bądź w kamieniu. Chętnie podpatrzę i następnym razem wypróbuję. 

7 komentarzy:

  1. A jaj z jego składem? Właśnie szukam pudru, po którym by mnie potem nue zsypało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, na pierwszym miejscu w składzie jest talk, ale ja pomimo okrutnie trądzikowej skóry nie reaguję na niego wysypem, nawet przy codziennym poprawianiu już "zemulgowanej" twarzy :)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam Inglota HD, ale on się nie nadaje zbytnio do cer tłustych, bardzo lubiłam tez NYXa HD, a obecnie testuję pudry z KIKO :) głownie szukam tych, które nie zawierają talku w składzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w pamięci właśnie to, że Ty lubisz ten puder z Inglota.:)
      Dzięki za kilka propozycji, będę teraz zwracać na to większą uwagę :)

      Usuń
  3. ja pudru nie używam wcale, ale chętnie przetestuję ryżowy i bambusowy, które chodzą mi już po głowie od dawna. Z moją tłustością radzę sobie za pomocą podkładu matującego i bibułek. Do drogeryjnych marek na dzień dzisiejszy nie wracam, ale dobrze wiedzieć, że można spokojnie wybrać coś dla żółtków :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Obecnie mam puder z Felicea i jestem z niego bardzo zadowolona. Mam też napoczęty puder ryżowy Eco Cera i również świetnie się u mnie spisywał. Ale moja cera jest sucha więc po całym dniu świecę się wyłącznie w okolicach nosa, czasami na czole, ale rzadko. Nie jestem zatem najlepszym recenzentem pudrów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie doskonałym pudrem wykończeniowym jest Touch up Veil z bareMinerals - nie ma mowy, by się ciastkował:).
    Tego z L'Oreal nie miałam, ale oceniłam serię na podstawie korektora i podkładu, z których nie do końca byłam zadowolona i pudru już nie wzięłam.
    Na co dzień nie mam w zwyczaju przypudrowywać podkładów, bo utrzymują się przyzwoicie:).

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)