wtorek, 23 sierpnia 2016

MLEKO A TRĄDZIK - EKSPERYMENT ODSTAWIENIA MLEKA W PROSZKU I LAKTOZY

Jak już wspominałam w poście  jak rozpocząć zdrowe odżywianie, nigdy nie zwracałam większej uwagi na to co jem i jaki to wywiera bezpośredni wpływ na moje zdrowie. Odkąd poszłam "na poważnie" na siłownię i postanowiłam zdrowo się odżywiać, dopiero zobaczyłam, jak wiele rzeczy mi umyka. Zdałam sobie też sprawę, czym przez wiele lat karmiłam swój młody organizm. Jako rasowa fitness woman rozpoczęłam swoją dietę od owsianki. I wiecie co? to była najlepsza decyzja żywieniowa, jaką podjęłam w ciągu ostatnich kilku lat. Do czego zmierzam...


----- MOJA HISTORIA -----
Jak przystało na dbającą o siebie kobietę, zaczynając przygodę z odchudzaniem, na śniadanie zaserwowałam sobie owsiankę na mleku 3,2%  z dodatkiem rodzynków, żurawiny i cynamonu. Przez chwilę poczułam się jak gwiazda Instagrama i aż chciało się najpierw zrobić zdjęcie temu cudnie wyglądającemu pożywieniu. Po zjedzeniu miseczki okazało się, że wyglądam jak Pani z reklamy Espunisan lub innego suplementu na wzdęcia. Zlekceważyłam ten objaw i po 2h poszłam na siłownię, gdzie intensywny trening z powodzeniem likwidował efekt balonika. Po treningu wróciłam do domu i zauważyłam, że cholernie swędzi mnie broda, przedramiona i szyja. Mało tego, już na brodzie pod skórą rozwijał się nieprzyjaciel, czerwony, swędzący i na bank z białym czubkiem. No dobra, mam trądzik od lat, nic nowego, może to wynik zanieczyszczenia twarzy z potu po siłowni, może przed okresem, może cokolwiek. Mało oryginalnie, początkowo co 2 dzień jadłam owsiankę na mleku ( pracowałam dzień na dzień, więc gdy szłam do pracy nie było czasu na takie zabawy). Mając co 2 dzień wolne, wstawałam, robiłam to nieszczęsne śniadanie po czym wyglądałam jak w ciąży spożywczej. Wówczas dopadał mnie jak na zawołanie ból głowy i chroniczne zmęczenie pomimo wielu godzin snu i tak bez przerwy, za każdym razem. Trądzik także nie odpuszczał i po każdym takim posiłku pojawiał się 1 lub 2 bolące gule na brodzie lub nad ustami. Wreszcie nadszedł dzień, że się skapłam ! Przestałam ignorować tę ciekawą prawidłowość. Dlaczego, gdy nie piję mleka mój stan cery nie ulega pogorszeniu i wszystko gładko się goi a po jego spożyciu nękają mnie wszelakie problemy? Co jest nie tak z tym mlekiem? Winowajcą mojego problemu okazała się laktoza. Jest to obecny w niektórych pokarmach mlecznych dwucukier, który ulega trawieniu przez enzym zwany laktazą, który rozkłada ją na dwa cukry proste: galaktozę i glukozę. Tylko w takiej postaci organizm człowieka jest w stanie je wchłonąć. Przy nieprawidłowym funkcjonowaniu laktazy, resztki laktozy kumulują się w układzie trawiennym, rozwijając bakterie wywołujące wiele niepożądanych objawów tj. czerwona wysypka, pokrzywka, egzema, wzdęcia brzucha, gazy, skurcze brzucha, biegunka, wymioty, łzawienie i swędzenie oczu, kichanie i katar. Oczywiście nie musimy mieć całego kompletu objawów, aby stwierdzić, że nasz organizm nie toleruje laktozy.



-----EFEKTY-----
Po odstawieniu wszelkiego rodzaju mleka zawierającego laktozę ( czyli także śmietanki do kawy) oraz wszystkiego, co ma w składzie mleko w proszku,  niemal od razu zauważyłam różnicę. Wypryski przestały się pojawiać a istniejące bardzo szybko się goiły. Co więcej, zaskórników było coraz mniej a ultraświecąca twarz mniej się przetłuszczała. Pomyślałam - niemożliwe. Przez tyle lat walki z wiatrakami, milion niezliczonych kuracji dermatologicznych, naturalnych, a taka prosta rzecz jak mleko potrafiła zniszczyć mi życie. Nie muszę chyba wspominać, że wzdęcia brzucha także ustały. Nie chcąc całkowicie rezygnować z mleka, zwłaszcza, że uwielbiam białą kawę i owsiankę, kupiłam kilka rodzajów mleka bez laktozy. Niestety po zjedzeniu płatków z mlekiem z Lidla wystąpiły identyczne objawy jak w przypadku zwykłego mleka. Nie polecam i najwyraźniej cena w tym wypadku staje się adekwatna do jakości. Zdecydowanie lepiej spisało się mleko Łowicz Milkissima 1,5% tłuszczu. Kupuję je regularnie i nie doznaję żadnych przykrości żołądkowych ani urodowych. Godne polecenia okazały się także śmietanki do kawy z Tesco. Kosztują niecałe 2 zł, więc do pracy robię zapasy kilku paczek, by w razie czego mieć przy sobie swoje, sprawdzone mleko do kawy.
Druga kwestia to mleko w proszku. Zastanawiałyście się kiedyś, czemu po zjedzeniu mlecznej czekolady następuje u Was wysyp nieprzyjaciół? Tak, to właśnie w tym produkcie czai się najwięcej mleka w proszku, która na 100g produktu zawiera 50% laktozy. Organizm, który nie toleruje laktozy w większości świetnie radzi sobie ze sfermentowanym mlekiem typu kefir czy jogurt. Niestety, producenci są tak uprzejmi, że nawet do poczciwego kefiru dowalą mleko w proszku. Złota zasada: czytać składy. Drugim produktem, którego bezwzględnie unikam to mleko skondensowane, ono także w znacznym stopniu obfituje w nieprzyjaciela.


Podsumowując, z dnia na dzień jest coraz lepiej. Odkąd odstawiłam mleko i jego pochodne od tygodni nic nowego nie pojawia się na mojej twarzy. Codziennie staram się spożywać dobrej jakości kefir lub jogurt naturalny. Stare rzeczy goją się, a zaskórników jest zdecydowanie mniej. Widzę, że moja cera dochodzi do siebie i jedyne co chciałabym jeszcze wyeliminować z mojej diety to gluten. Żaden kosmetyk ani kuracja dermatologiczna nie dokonała takich zmian w moim wyglądzie jak głupie odstawienie mleka...


Dajcie znać, czy zauważyłyście u siebie nietolerancje laktozy lub glutenu i jakie są Wasze objawy ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że jesteś. Chętnie zajrzę i do Ciebie ;-)