środa, 22 czerwca 2016

Niedoczynność tarczycy, insulinooporność, niedobór witaminy D3 - jak rozpoznać objawy? cz.1

Dawno, dawno temu byłam osobą, która potrafiła całkiem dobrze operować słowem. Dużo czytałam, więc nie było w tym nic nadzwyczajnego. W rozmowach z innymi ludźmi potrafiłam gadać jak najęta, tworzyć pełne, sensowne zdania. Teraz nie potrafię. Są dni, kiedy kompletnie nic mi nie wychodzi. Staram się coś powiedzieć i nagle tracę wątek, brakuje mi słowa lub wypowiadam się w stylu " Kali być, Kali mieć". Początkowo zignorowałam te na pozór banalne objawy i wszystko przerzuciłam na zmęczenie, natłok pracy i nauki, ale czy można być permanentnie zmęczonym? Otóż można. Można wstać rano i ciągle czuć się jak stary, zmęczony życiem człowiek, którego właściwie nic już nie czeka. A przecież nie jestem nieszczęśliwa, nic mi nie brakuje i w zasadzie na nic mnie nie boli. Tym drobnym wstępem chciałabym zaprosić Was do dzisiejszego posta, którym po krótce wyjaśnię na czym polega w praktyce życie z niedoczynnością tarczycy i nowym dla mnie schorzeniem - insulinoopornością.
 
CHORZY LUDZIE TO LEŻĄ W SZPITALU
 
2 lata temu "wymyśliłam sobie" niedoczynność tarczycy. Po gruntownych badaniach trójcy tarczycowej ( TSH,FT3,F4) stwierdzono u mnie takie schorzenie i zalecono przyjmowanie Euthyrox 25 rano na czczo. Przez rok sumiennie przyjmowałam leki i z 2,6 TSH zeszłam do idealnego wyniku 1,33. Czułam się fenomenalnie, wręcz mogłabym góry przenosić. Człowiek jednak jest idiotą i po pewnym czasie "znudziło" mi się poranne odczekiwanie 30 min na wypicie kawy i porzuciłam leczenie. Przez ponad pół roku nie przyjmowałam tabletek i czułam się całkiem nieźle, aż do czasu gdy wszystkie objawy wróciły. Najważniejsze z nich to: chroniczne zmęczenie, nadmierna potliwość, szybkie bicie serca, zaparcia i nowe kg. Stwierdziłam, że tak być nie może i znowu wybrałam się do lekarza. Tym razem napomknęłam także o mojej bezskutecznej walce z trądzikiem, którą toczę od wielu lat. Wówczas Pan doktor zapytał mnie, czy w mojej rodzinie ktoś choruje na cukrzycę. Przyznam szczerze, że byłam zaskoczona, skąd to pytanie, ale odpowiedź brzmiała: tak, dziadek ze strony ojca i moja matka biorą insulinę. Wspomniałam także o tym, że w mojej rodzinie tarczyca również się pojawiła, więc dziedzictwo genetyczne mam na prawdę bogate. Po przeprowadzonym wywiadzie Pan doktor zalecił mi gruntowne badania, z których większość robiłam po raz pierwszy. Należały do nich m.in. badanie hormonów żeńskich, testosteron wolny, glukoza, insulina, trójca tarczycowa, witamina D3 i wiele, wiele innych. Wydałam majątek, ale wreszcie coś udało się ustalić. Na pewno nie mam problemów z androgenami i nie wyrosną mi wąsy hehe. A tak na poważnie, z badań wyszło coś nowego, co rzuciło nowe światło na moją sytuację - insulinooporność. Jest to nic innego, jak stosunek glukozy do insuliny. Do jego obliczenia służy powszechnie używany wskaźnik HOMA. Na czym ona polega i jak się objawia?
 
INSULINOOPORNOŚĆ
 
Insulinooporność to zjawisko które oznacza, że organizm nie potrafi właściwie wykorzystać insuliny. Stan ten leży u podstaw wielu chorób, takich jak stan przedcukrzycowy, cukrzyca typu 2, a także cukrzyca ciążowa. Warto też wspomnieć, że insulinooporność może również dotknąć diabetyków typu 1, wtedy taką podwójną cukrzycę bardzo trudno jest kontrolować. Insulinooporność przebiega bezobjawowo, ale zawsze ma negatywny skutek na nasz organizm. Jeśli nieleczony, stan insulinooporności pogarsza się wraz z upływem czasu, co prowadzi do problemów z metabolizmem, przyczynia się do rozwoju chorób serca, podnosi poziom cukru we krwi. Jednak można temu przeciwdziałać. Insulina to swojego rodzaju ‘klucz’ który otwiera drzwi do wnętrza komórek, umożliwiając glukozie wniknięcie do ich środka. W ten sposób insulina pełni ważna rolę w metabolizmie węglowodanów i utrzymuje poziom glukozy we krwi na właściwym poziomie. Aby zapobiec zwiększaniu się poziomu cukru we krwi, trzustka zwiększa więc produkcję insuliny, dzięki czemu przez pewien czas poziom glukozy we krwi jest utrzymany na zdrowym poziomie.
 
W telegraficznym skrócie wyobraźmy sobie, że glukoza i insulina to para. Gdy kulka glukozy pojawi się w organizmie , na przeciw wychodzi mu 1 kulka insuliny produkowana przez trzustkę. Tak wygląda zdrowa relacja, która sprawia, że czujemy się dobrze, mamy dużo siły i energii witalnej. W moim organizmie przy 1 kulce glukozy następuje wyrzut 5 kulek insuliny. To sprawia, że już nie chcą chodzić w parze a poszczególne narządy tj. wątroba uodparniają się na bombardowanie ze strony insuliny, tym samym dalej gromadzą się w organizmie a cukier odkłada się w komórkach tłuszczowych.
 
I tak pomimo, że samodzielnie badany poziom glukozy czy insuliny jest u mnie w normie, tak stosunek jednego do drugiego jest fatalny. Objawy insulinooporności u mnie mają dwa oblicza: zewnętrzne i wewnętrzne. Jak powiedział mój lekarz, mój organizm świetnie udaje objawy PCOS. Zewnętrznym objawem jest trądzik, którego nie ruszają nawet tabletki antykoncepcyjne, leki i retinoidy. Wszystko wraca. Tymczasem okazuje się, że już niewielka dawka metaforminy potrafi zrewolucjonizować moją nierówną walkę. Kolejnym zewnętrznym objawem jest gromadzenie się tkanki tłuszczowej na brzuchu i tworzenie się tzw. boczków. Nigdy nie byłam gruba, jak się dobrze ubiorę to można wręcz powiedzieć, że bardzo szczupła, ale mimo to od zawsze borykam się z brzuszkiem. Nieważne co bym jadła i jaką dietę bym nie prowadziła, to i  tak zawsze będę miała wszystko szczupłe prócz okolic brzucha. Zaczęłam o tym czytać i tak doszłam do informacji na temat typów metabolicznych, z którymi mogę się zgodzić w 100% i które doskonale opisują moje ciało i osobowość.
 
Typ tarczycowy - szczupła, wysoka sylwetka o delikatnej strukturze kośćca dobrze widocznego pod skórą, długich kończynach, wąskiej talii, miednicy i słabo zarysowanych pośladkach. Jeśli chudnie to w okolicach pośladków i bioder, jeśli tyje to przede wszystkim w okolicach brzucha, talii i górnych partiach bioder. Osoby o tym typie budowy często są pracoholikami, angażują się bez reszty w wykonywane zajęcia. Reagują emocjonalnie na różne wydarzenia, łatwo ulegają emocjom. Energii dodają sobie takimi stymulatorami jak: kawa, czekolada, ostre przyprawy czy papierosy. W stanach silnych napięć nie odczuwają głodu.
 

Podstawowym objawem wewnętrznym, który mogę wyróżnić jest zmęczenie po posiłku. Mogę nie jeść i być po prostu głodna, ale gdy już skonsumuję swój posiłek dopada mnie przemożna ochota położyć się spać, odpocząć a najlepiej zniknąć. Koncentracja spada do zera. Dlatego nauczyłam się już, że jeśli mam zrobić coś ważnego to zdecydowanie przed obiadem, bo później nie będzie co zbierać. Objawów jest dużo więcej, więc postanowiłam wrzucić Wam listę najpopularniejszych objawów insulinooporności:
  • Zmęczenie po jedzeniu
  • Ogólne zmęczenie
  • Ciągłe uczucie głodu
  • Stałe pragnienie słodkości
  • Silne pragnienie na coś słodkiego po posiłku
  • Obwód talii równy lub większy niż obwód bioder
  • Częste oddawanie moczu
  • Zwiększony apetyt i pragnienie
  • Trudności związane z utratą wagi, w sensie, że nie można schudnąć
  • Migrujące bóle
Jak wygląda leczenie insulinooporności, by móc normalnie funkcjonować?
 
W zależności od stadium choroby, pacjentom podaje się odpowiednią dawkę metaforminy. Z racji tego, że jestem na początku leczenia i nie do końca wiadomo było jak zareaguję na ten lek, przyjmuję 500 mg dziennie. To bardzo mało, a niektórzy wręcz twierdzą, że daje jedynie efekt placebo. Lek przyjmuję zaraz po śniadaniu lub nawet w jego trakcie i dzięki temu czuję się dobrze aż do obiadu. Po miesiącu stosowania doszłam do wniosku, że to dla mnie zdecydowanie za mało, ponieważ brakuje mi tego wsparcia właśnie po najważniejszym dla mnie posiłku dnia, czyli obiedzie. Z tej prostej przyczyny po zjedzeniu spaghetti bolognese sięgam po kapsułkę i zamiast ochoty na drzemkę mam nowe pokłady energii. Wracając do pytania, jak powinno wyglądać prawidłowe leczenie odpowiedź brzmi : dieta, dużo aktywności fizycznej i leki. Najlepiej działają razem :) Kwestią sporną jest jednak dieta. Słyszałam nawet taką teorię, że w przypadku osób zmagających się z IO klasyczna, zdrowa, niskokaloryczna dieta się nie sprawdza (WTF?).
 
Na tym dzisiaj zakończę. Dajcie znać, czy któraś z Was cierpi na niedoczynność tarczycy lub mało znaną insulinooporność. Może wspólnie sobie pomożemy w tej nierównej walce ;)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że jesteś. Chętnie zajrzę i do Ciebie ;-)