sobota, 25 czerwca 2016

MISSHA, SIGNATURE BB CREAM SPF 43 / PA+++ BEIGE | EFEKTY PRZED i PO

Na dobre wciągnęło mnie testowanie azjatyckich BB. Dają niesamowite efekty nawet na najbrzydszej cerze przy tym doskonale chronią przed promieniami słonecznymi. Największym problemem jest jednak konsystencja i kolor. Wiele z nich okazało się po prostu zbyt tłustych przez co ciężko było utrzymać makijaż w ryzach. Z kolei kolory nijak mają się do cer o żółtym jak diabli zabarwieniu. Większość z nich ma różowe lub neutralne tony. Kiedyś pisałam Wam jak wygląda na twarzy krem BB Missha Perfect Cover. Wówczas moja cera była tragiczna, ale przynajmniej miałyście najlepszy obraz tego, co ten krem potrafi. Dzisiejszy post będzie o nieco innym, ale jakże podobnym produkcie. Przedstawiam Wam Missha Signature Complexion Coordinating SPF43 / PA +++.


Complexion Coordinating Krem BB posiada wewnętrzny i zewnętrzny system koordynacji, który pielęgnuje skórę w celu wygładzenia jej i rozświetlenia.

Wewnętrzny system koordynacji:
■ Rozjaśnianie – ekstrakt z bakopy białej, ekstrakt z granatu, arbutyna
■ Ujędrnianie – peptydy, adenozyna
■ Nawilżanie – ekstrakt z kwiatu lotosu
■ Kojenie – fitoncydy, ekstrakt z kaktusa

Zewnętrzny system koordynacji:
■ Poprawa kolorytu skóry – trójwarstwowe kapsułki z kolorem
■ Redukcja problemów skórnych – puder kryjący
■ Wygładzenie tekstury skóry – puder rozświetlający

Krem zamknięty jest w eleganckiej, czarnej tubce ze złotym zamknięciem. Prawdziwa klasa. Zapach produktu przypomina mi nieco kremy Dove, tyle że mniej wyczuwalny. Konsystencja typowa dla azjatyckich BB, gęsta, bardzo wydajna i śliska w dotyku, a co za tym idzie łatwa w rozprowadzaniu. Warto zwrócić uwagę na kolor. Beige kojarzy mi się z różowo-pudrowym, lekko wpadającym w czerwony odcień. I rzeczywiście, ten krem nie odbiega od zapamiętanej przeze mnie charakterystyki, jednak ma w sobie coś z żółci, co z kolei sprawia, że w ogóle jestem w stanie go używać.


MOJA OPINIA:

Krem rzeczywiście bardzo ładnie kryje użyty solo. Jest lekki i właściwie nie czuję go na twarzy. Pozostawia półmatową warstwę, która jest dość rzadka jak dla kremów BB. Po jego zastosowaniu cera wygląda na wypoczętą i delikatnie rozświetloną. Jedyne co mi znacząco przeszkadza to to, że krem dość mocno podkreśla zaskórniki na nosie. Nie wiem czemu, ale zamiast je zamaskować i wygładzić, powoduje, że widać je jeszcze bardziej. Zerknijcie na zdjęcie PO i same oceńcie. Poza tą wadą nie zauważyłam, aby krem zapychał pory, ścierał się w ciągu dnia czy po prostu źle się prezentował. Moim problemem jak zwykle jest kolor, który albo okazuje się za jasny albo za różowy. Ten jest dość neutralny i o ile tonacja nawet mi odpowiada, tak mógłby być ciut ciemniejszy. Moim idealnym kolorem jest golden fair AM i szukam czegokolwiek, co ma podobny odcień.

PS. buzię na zdjęciu mam taką czerwoną po spontanicznym wypadzie na basen. Niestety, "opaliła się" i nic się z tym zrobić nie da nawet najlepszym podkładem.



Krem BB można zakupić w sklepie internetowym MISSHA w cenie 73,80 zł. W mojej ocenie to fajny i wartościowy produkt, lecz brakuje mu  palety kolorystycznej np. "kolor dla Justyny" :P 

Pozdrawiam
J. ;* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)