niedziela, 15 maja 2016

MISSHA M PERFECT COVER BB CREAM - KOLORYSTYKA I EFEKT KRYCIA NA SKÓRZE TRĄDZIKOWEJ PRZED / PO

Witajcie !

Od razu z grubej rury wrzucam Wam zdjęcie mojej nieszczęsnej buzi w wersji saute. Robię to dla Was,  abyście miały obiektywny obraz i możliwość porównania działania kremu BB, o którym dzisiaj będzie mowa. Bez sensu byłoby mówić o kryciu podkładu tylko w teorii. Zdaję sobie sprawę ze stanu mojej cery i wiem, że cudu nie będzie, ale z drugiej strony od produktu do makijażu twarzy wymagam dwóch rzeczy - dobrego krycia i trwałości. Tak z innej paki, to robiłam ostatnio badania wszystkich hormonów i już wkrótce może dowiem się, co mi dolega. Dajcie znać, czy Wam też w okresie wiosennym tak bardzo dokuczyła skóra. Zatem przejdźmy od ogółu do szczegółu: dla kogo skierowany jest krem BB Perfect Cover, jaką ma kolorystykę oraz jak sprawdza się na skórze mocno zanieczyszczonej.Do dzieła!




MISSHA M Perfect Cover to krem BB  skierowany dla osób, których skóra wymaga solidnego krycia, rozjaśnienia oraz ochrony UV. Warto zwrócić uwagę na wysokość filtra - to aż  SPF 42 +++, gdzie w tradycyjnych europejskich podkładach znajdziemy maksymalnie 20, pomijając apteczne kremy tonujące. Głównymi substancjami aktywnymi są ekstrakt z rumianku,  ekstrakt z rozmarynu, ceramidy, kwas hialuronowy, gatulina RC. Wszystkie te składniki mają właściwości przeciwzapalne, ujędrniające i  nawilżające. Do wyboru mamy 6 kolorów odpowiednio ponumerowanych i oznaczonych nazwami: No.13 Bright Beige, No.21 Light Beige, No.23 Natural Beige, No.27 Honey Beige, No.29 Caramel Beige, No.31 Golden Beige. Standardowe opakowanie to tubka z pompką o pojemności 50 ml w cenie 59,90 zł na stronie www.missha.pl

SKŁAD: Water(Aqua), Cyclomethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Mineral Oil, Phenyl Trimethicone, Talc, Arbutin, Hydrolyzed Collagen, Dimethicone, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Squalane, Adenosine, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, PEG-10 Dimethicone, Polyethylene, Beeswax(Cera Alba), Glycerin, Propylene Glycol, Caviar Extract, Algae Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Fagus Sylvatica Bud Extract, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Fragrance(Parfum), Methylparaben, Propylparaben, Disodium EDTA, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol
MAY CONTAIN[+/-; Titanium Dioxide(CI 77891), Iron Oxides(CI 77491, CI 77492, CI 77499)


W moim posiadaniu znalazły się 3 wersje kolorystyczne: light beige, natural beige i honey beige. W większości azjatyckich BB dominują chłodne i neutralne tonacje w kierunku różowawych odcieni. Często jednak są to mieszanki kolorystyczne ciepłych i zimnych tonów, w celu dobrego dopasowania i wyrównania kolorytu. Moja skóra jest ewidentnie żółta. Widać to zwłaszcza po szyji i ramionach. Porównując się do innych osób zawsze miałam wrażenie, że jestem bladożółta z akcentem zielonego. Nawet w lato, moja maksymalna opalenizna nie jest brązowa, lecz po prostu złota.

Swoje testy rozpoczęłam dosyć odważnie, bo codziennie rano malowałam się do pracy innym kolorem. Pierwsza próba była przekomiczna i po aplikacji niewłaściwego odcienia wyglądałam na ciężko chorą. Otóż odcień 21 light beige utożsamia wszystko to, co mojej skórze nie pasuje: jest wręcz pudrowo różowy, bardzo jasny a w dodatku zimny. No niestety to nie był odpowiedni kolor, z resztą zdjęcie kolorów wykonane na mojej szyji dokładnie to zobrazuje. Kolejny niepasujący mi odcień to 27 honey beige. Jest już co prawda bardziej żółty, ale za to ciemny jak diabli i co najwyżej mogłabym go stosować po wycieczce do ciepłych krajów, do których raczej się nie wybieram. Ostatni odcień, który jestem w stanie zaaplikować i wyjść w świat to odcień 23 natural beige i to on będzie dzisiejszym bohaterem zdjęć i spostrzeżeń na temat w/w  kremu BB.  Zerknijcie na poniższe zdjęcie, aby bliżej przyjrzeć się opisanej kolorystyce.


Na pierwszy rzut oka, jak teraz patrzę na to zdjęcie, to powiedziałabym, że najlepiej będzie mi pasował odcień 21. Ale tuż po roztarciu sprawa wygląda tak:


Właściwie to od samego początku wiedziałam, że żaden z tych 3 kolorów nie jest do końca mój, bo ja nie jestem beżowa. Zawsze celuję w tonację z nazwą " golden". Mimo wszystko byłam ciekawa jak działa i czy rzeczywiście zasługuje na prestiżowe wyróżnienie Kosmetyk roku 2016 ,które  ten BB otrzymał. Skoro omówiłam już kolory to przejdźmy do oceny konsystencji i aplikacji. Krem jest dość rzadki, jedwabisty i bardzo dobrze się  rozprowadza. Nie zastyga do matu, więc możemy go powoli i starannie nałożyć. Jeśli chodzi o trwałość to jestem pod wielkim wrażeniem. Nigdy nie miałam takiego podkładu ( nawet ten kryjący z MACa), który by tak długo utrzymywał się na skórze. Nie ściera się, nie emulguje, dosłownie nic się z nim nie dzieje! Wygląda świetnie zarówno z pudrem jak i bez. Co więcej, nie wymaga aplikacji kremu nawilżającego, ponieważ sam w sobie przyjemnie nawilża skórę. Druga sprawa, którą zaobserwowałam na swojej twarzy to zasuszanie zaskórników i drobnych zmian. Po całym dniu wysychają i odpadają zamiast rozwijać się do stanów zapalnych jak to zwykle bywało.  Mam na buzi mnóstwo przebarwień i ten produkt rzeczywiście daje radę bez efektu maski. No i czas na finał, czyli zdjęcia przed i po :


Efekt PO w zależności od kąta padania światła

Podsumowując, pragnę Ci podziękować, że dotrwałaś do końca. Wiem, że fajnie ogląda się recenzje podkładów na ślicznych buźkach. Prawda jest jednak taka, że dziewczyna ze śliczną buzią może iść do sklepu i kupić byle jaki krem tonujący za 10 zł i też będzie wyglądała w nim dobrze. Sztuką jest znaleźć produkt, który spełni oczekiwania wymagającej skóry i zapewni komfort psychiczny przez cały dzień. Krem BB MISSHA M Perfect Cover byłby idealny, gdyby rzeczywiście posiadał odpowiadający mi kolor. Niemniej jednak uważam, że to fantastyczny kosmetyk, który przyjemnie się nosi (12h bez przerwy) i w dodatku sprzyja cerze trądzikowej, nie zapychając jej. Jeśli tylko macie okazję, warto spróbować. 



Dajcie znać, czy lubicie kremy BB i które polecacie dla żółtków takich jak ja :)
Pozdrawiam,
J.

1 komentarz:

  1. Kurde, chciałam kupić ten krem, ale już sama nie wiem jaki wybrać kolor. Ogólnie idealny jest dla mnie relvon cs 150 (do tłustej), ale patrząc na swatche to każdy z nich nie będzie mi pasował :c
    Fajnie, ze wstawiłaś zdjęcie swojej cery ja również nie mam idealnej, wiec doskonale widać jak podkład kryje na skórze z niedoskonałościami :)

    OdpowiedzUsuń

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)