poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Biochemia Urody, Hydrolat z kwiatu pomarańczy - właściwości, zastosowanie i działanie na skórze trądzikowej.

Ostatnio moja cera strasznie się pogorszyła. Nie wiem co się stało,ale mniej więcej miesiąc temu, zaczęło mnie potwornie wysypywać - broda, policzki a czasem nawet czoło, z którym nigdy nie miałam problemu. Przez te kilka miesięcy spokoju byłam już przekonana, że to koniec. Miałam jak na siebie, idealną cerę i byłam z niej bardzo zadowolona i w gruncie rzeczy tyle mi wystarczyło. Tymczasem teraz walczę z uciążliwym swędzeniem, zmianami ropnymi i likwidacją ogromnej ilości zaskórników. Kiedy zaczęły się moje problemy, stosowałam wówczas tonik odświeżający Ziaja<recenzja> , który równie prędko porzuciłam na rzecz hydrolatu z kwiatu pomarańczy. O nim właśnie będzie dzisiejszy post. Zachęcam Was gorąco do testowania hydrolatów, ponieważ nie każdy jest  w gruncie rzeczy uniwersalny i idealne dopasowanie do stanu cery może znacząco wpłynąć na Waszą opinię :) 


WŁAŚCIWOŚCI KWIATU NEROLI

Hydrolat to tak naprawdę produkt uboczny destylacji  z parą wodną podczas procesu pozyskiwania naturalnych olejków eterycznych. Zawiera rozpuszczalne w wodzie substancje aktywne używanych roślin i ma w sobie ok. 0,5 % olejku eterycznego. Odczyn pH jest bardzo zbliżony do naturalnego pH skóry. 
Początkowo kwiat neroli (nazwa pochodzi od księcia Nerola) wykorzystywany był do produkcji perfum. Z czasem odkryto, że hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy wpływa na nasz organizm relaksująco, łagodzi stres a także wykazuje wiele pozytywnych rezultatów w pielęgnacji skóry. Głównie łagodzi zaczerwienienia skóry, walczy ze wczesnymi oznakami starzenia a także działa przeciwzapalne, łagodząco i regenerująco. Co ciekawe, dopiero w 2003 r. udowodniono, że hydrolat z kwiatu neroli  hamuje aktywność enzymów odpowiadających za rozkład kolagenu i elastyny, które odpowiadają za jędrność i gładkość skóry.

W związku z powyższym polecany jest w szczególności dla cery trądzikowej, naczynkowej i dojrzałej.


ZASTOSOWANIE

Jak już wspomniałam, początkowo olejek był stosowany tylko do produkcji perfum. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, aby sam hydrolat stosować jako odświeżającą mgiełkę do ciała. Kilka psików sprawi, że staniemy się świeże i zrelaksowane. Mimo wszystko bardziej skupiłabym się na wykorzystaniu tego drogocennego preparatu w pielęgnacji twarzy. U mnie pełni funkcję przede wszystkim mgiełki  pomocnej do nakładania podkładu. Rano, gdy budzę się opuchnięta, pierwsze co spryskuję buzię hydrolatem, następnie tuż przed nakładaniem minerałów, kilkakrotnie spryskuję nim pędzel i w ten sposób aplikuję podkład na mokro. Bardzo dobrze wiąże produkt i dzięki temu łatwiej jest mi ocenić, czy dana ilość wystarczy, czy jeszcze powinnam nałożyć kolejną warstwę. Co więcej, w ciągu dnia podkład mineralny zwyczajnie lepiej przylega do mojej tłustej buzi. Aby uniknąć użycia zbyt dużej ilości produktów, postanowiłam go wykorzystać także w  mojej wieczornej pielęgnacji. W tym celu po dokładnym demakijażu, tuż przed nałożeniem serum z kwasem migdałowym spryskuję nim buzie po czym od razu wklepuję produkt.


DZIAŁANIE

Przede wszystkim zauważyłam, że hydrolat działa lekko ściągająco i napinająco. Na początku było to nieco dziwne uczucie, ale potrafię się przyzwyczaić. Rankiem szybko pobudza moją skórę do życia. Świetnie sprawdza się jako pomocnik w nakładaniu podkładu mineralnego. Nie zauważyłam natomiast żeby dzięki niemu mój trądzik się zmniejszył. Tak jak mówiłam, od miesiąca mam straszny galimatias na twarzy za co najprawdopodobniej odpowiedzialny jest jakiś drogeryjny kosmetyk. Jestem na etapie odstawienia wszystkiego prócz serum z kwasem migdałowym i tego właśnie hydrolatu. Problem powoli ustaje, ale to i tak kropla w morzu potrzeb. Przestrzegam, aby dla własnego dobra przed użyciem rozcieńczyć hydrolat co najmniej w proporcji 1:1. W przeciwnym razie ( przynajmniej u mnie) jego działanie jest zdecydowanie za mocne i skóra reaguje zaczerwieniem, choć powinno być zupełnie odwrotnie. W tym celu korzystam z buteleczki z atomizerem, która została mi z nieszczęsnej Ziaji i przelewam do niej połowę produktu mieszając z wodą.  Przyjemne z pożytecznym :) 

Podsumowując, gorąco zachęcam do stosowania hydrolatów. Wcześniej miałam przyjemność stosować cudowny hydrolat lawendowy czy różany. Były naprawdę przyjemne, choć wykazywały nieco odmienne właściwości. Jedynym nieudanym doświadczeniem była przygoda z hydrolatem z oczaru wirginijskiego - był za mocny i swędziała mnie po nim skóra. 

Dajcie znać jakie są Wasze ulubione hydrolaty :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)