środa, 9 marca 2016

Najlepsze z najlepszych, czyli moi ulubieńcy.

Nie zwykłam pisać co miesięcznych postów na temat ulubionych produktów, gdyż po prostu takowych nie mam. Bardzo trudno byłoby mi znaleźć chociaż jeden  nowy w danym miesiącu, z którym faktycznie się polubiłam. Ciężko mi dogodzić, zatem przedstawiam Wam moje ulubione kosmetyki, które stosuję od kilku miesięcy do kilku lat.


Bezapelacyjnie numerem 1 w pielęgnacji ciała jest dla mnie peeling oliwkowy Wellnes & Beauty dostępny w drogeriach Rossman. Na promocjach można go dostać za 10 zł. Może nie jest szczególnie wydajny, ale po jego zastosowaniu skóra jest pięknie wygładzona, świeża i doskonale nawilżona. Próbowałam już różnych peelingów do ciała, ale ten nie ma sobie równych. W najbliższym czasie planuję kupno innych wersji zapachowych.

Drugi, mega tani i wielofunkcyjny produkt to emulsja do higieny intymnej Intimea z Biedronki. Cena znowu zabójcza, bo niecałe 4 zł. Doskonale sprawdza się w swojej roli jak i nieźle służy mi zamiast żelu pod prysznic. Jako żelu do mycia twarzy jeszcze nie próbowałam i na razie wolę się z tym wstrzymać, ale moim skromnym zdaniem to nie byłby głupi pomysł. Doceniam ten żel przede wszystkim za przyjemny zapach i dobry skład jak i niską cenę.


W pielęgnacji ust niezastąpiona i najczęściej używana przeze mnie pomadka to Alterra z bio granatem. Pachnie przecudownie, nie klei się i ma to co trygryski lubią najbardziej, czyli dobry skład. Wersja rumiankowa nigdy jakoś szczególnie mnie nie zachwycała, natomiast ta to cudo! W ogóle cała ta seria z bio granatem jest fantastyczna. Ceny nie pamiętam, ale max. 5 zł.


Nie uchwyciłam drugiego, szczególnie ulubionego produktu w pielęgnacji twarzy, czyli łagodzącego kremu pod oczy Sylveco. Zna go chyba każda blogerka kosmetyczna. U mnie zagościł kilka miesięcy temu i z ogromną przyjemnością muszę stwierdzić, że to było dobrze wydane 30 zł .



Teraz małe conieco z makijażu. Najlepszy, najdokładniejszy i całkiem tani eyeliner jaki stosowałam to Eveline Celebrities. Jest fantastyczny i kosztuje ok. 13 zł. Ma bardzo precyzyjny pędzelek, który w przeciwieństwie do uwielbianego przez wszystkich Wibo, nie rozwarstwia się.

Drugi ulubiony produkt do makijażu bez którego nie potrafię się obejść to pomada do brwi AMC Inglot. Co prawda kolor nie jest idealny, choć chłodny tak jak lubię, to mimo wszystko ma świetną konsystencję, utrzymuje się cały dzień na brwiach i doskonale je dyscyplinuje. Z tego co dobrze pamiętam kosztuje ok. 40 zł. Stosuję ją codziennie od przeszło 7 miesięcy, i nadal została mi ponad połowa opakowania. Z wierzchu już trochę przysycha, ale wystarczy dobrze rozsmarować na ręce pędzelkiem i wszystko gra i świeci.


Już do znudzenia powtarzam, że jedynym słusznym podkładem jest Annabelle Minerals. 2 lata minęło nie wiadomo kiedy, a ja nadal twierdzę, że to najlepszy podkład na rynku dla cery trądzikowej. Ma świetny skład i szeroką gamę kolorystyczną.  Cena 34,90 zł.

Niedawno dopiero poznałam puder bambusowy z Biochemii Urody. Faktycznie bardzo dobrze i na długo matowi skórę. O dziwo nie roluje się i nie zbiera w zmarszczkach. Ogromne, wydajne opakowanie za 15 zł. Znakomity!

I ostatnią, niby taką mało znaczącą pierdołą są waciki kosmetyczne Tami. Dzięki nim o wiele łatwiej i dokładniej zmywam twarz i oczy. Bez nich zazwyczaj potrzebuję stosy wacików a i tak buzia nie jest do końca czysta. Są grube i prążkowane, co dodatkowo ułatwia pracę. Cena za duże opakowanie - 3 zł.



I to by było na tyle jeśli chodzi o moje ulubione produkty kosmetyczne.Reszta nie była na tyle znacząca, aby je tutaj zamieścić. Dochodzę do wniosku, że najlepsze moje kosmetyki nie kosztowały więcej niż 40 zł. Dajcie znać jakie są Wasze ulubione produkty, co możecie polecić, co używacie od lat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)