czwartek, 23 lipca 2015

Ava Laboratorium, maska enzymatyczna - warto?


Doceniam działanie peelingów enzymatycznych, pod warunkiem, że naprawdę działają. Będąc przy okazji w Phenome, poprosiłam  o próbkę takiego właśnie produktu. Cóż mogę powiedzieć - niesamowity, najlepszy, doskonały. Szkoda tylko, że kosztuje 135 zł. Drogą eliminacji sięgnęłam po polski produkt łączący w sobie elementy peelingu enzymatycznego i maski oczyszczającej. Jak sprawdziła się taka kombinacja?



Maska enzymatyczna ma za zadanie złuszczyć martwy naskórek, oczyszczać i regenerować skórę. Co ważne, posiada dwie podstawowe substancje odpowiadające za złuszczanie: enzymy papainy i bromeliny otrzymywane z owoców  papai i ananasa. Na drugim miejscu w składzie znajdziemy jakże delikatną białą glinkę. To bogactwo mikroelementów, w dodatku jest w 100% pozbawiona zanieczyszczeń, stąd jej antyalergiczne właściwości.

Solum Diatomaea -  zagęśtnik pochodzenia mineralnego, uniemożliwia zbrylowanie produktu.

Titanium Dioxide - dwutlenek tytanu. Filtr i barwnik zarazem.

Sodium Dehydroacetate -  octan sodu. Konserwant.

Citrus Aurantium (Orange) Oil -  olejek z gorzkiej pomarańczy

Cymbopogon Citratus (Lemon) Grass -  olejek z trawy cytrynowej

Sesamum Indicum (Sesame) Oil - olejek sezamowy

I to wszystko, nic innego nie znajdziecie w tym produkcie. Uważam, że jak za 30 złotych, ten skład jest wyśmienity. Jesteście ciekawi jak się sprawdza?


DZIAŁANIE:

Dobry, ale nie doskonały. Czegoś mi brakuje w tym produkcie. Niby łaskocze podczas aplikacji i sprawia wrażenie, że działa, z drugiej zaś strony nie widzę efektów takich jak np. po Phenome. Cena kusząca, produkt o idealnym składzie, ale dla mnie to nie "to".  Zaletą jest fakt, że kosmetyk jest niezwykle wydajny i dość dobrze się zmywa jak na glinkę. Moja ocena to:

4 - /5 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)