czwartek, 5 marca 2015

Wierzbownica drobnokwiatowa na trądzik - moje wrażenia.

Ostatnio znowu przypomniało mi się o istnieniu suplementów. Przypadkiem wyczytałam o wierzbownicy, jako skutecznej formie walki z trądzikiem. Wydawało mi się, że wreszcie złapałam Pana Boga za nogi i uda mi się pokonać uporczywy trądzik, moim zdaniem, o podłożu hormonalnym. Po krótce omówię Wam czym jest, jak działa i czego możecie się spodziewać po regularnym stosowaniu tej rośliny. Nie zabraknie jednak okrutnie krytycznych osądów. Ten post mimo wszystko będzie miał charakter ostrzegawczy niż polecający. No to do dzieła, zanim jeszcze jedna dziewczyna poleci do sklepu po wierzbownicę.



Wierzbownica drobnokwiatowa to zioło, które w znaczny sposób może wpłynąć na gospodarkę hormonalną. Całą procedurę działania od strony chemiczno - biologicznej znajdziecie na blogu mojej ulubionej MademoiselleEve, która dogłębnie wyjaśniła, w jaki sposób tabletka wpływa na procesy w organizmie kobiety. Wracając do temu, wierzbownica teoretycznie polecana jest dla panów z przerostem prostaty. Niemniej jednak wykazuje pozytywne działanie na skórę z trądzikiem hormonalnym i objawami wypadających włosów. Po krótkim zastanowieniu, postanowiłam sięgnąć po ten suplement. Nie spodziewałam się jednak, że taki niepozorny produkt ze sklepu zielarskiego tak mocno wpłynie na moje ciało.  Wszędzie krzyczą o tym, aby przed zastosowaniem wykonać badania hormonalne, ale oczywiście każda z nas wie, że nie jest to ani tanie ani łatwe. Każdy z hormonów wymaga innego dnia z cyklu no i wiadomo, jest po prostu kłopotliwe. Nie wzięłam też pod uwagę innego czynnika - tabletek antykoncepcyjnych. Owszem, przed zastosowaniem poczytałam o takich kombinacjach i wiele dziewczyn pisało, że jednocześnie przyjmuje oba te "leki", ale mimo wszystko zdania były podzielone.


JAK ZADZIAŁAŁA U MNIE ?

Tabletek w opakowaniu jest 30, ale producent zaleca stosowanie 2 dziennie. Rachunek prosty, że cała paczka wystarcza na 15 dni. Ja brałam je zaledwie przez 6 dni. Dlaczego? Przede wszystkim po 3 dniach stosowania odczuwałam niesamowity ból jajników i plamienia. Myślałam, że eksploduję i dostanę okresu, pomimo przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych. Pech chciał, że byłam u schyłku ich opakowania, ale nadal nic nie tłumaczyło takiej reakcji. Nigdy dotąd nie miewałam takich bólów. Minęły kolejne 3 dni i kolejne 6 tabletek wierzbownicy, a ból nasilał się ok. godzinę po ich przyjęciu, nadal ciągle plamiłam i to nielicho. Zrozumiałam, że nic innego nie jest temu winne jak ta cała wierzbownica. Po konsultacji z Madmoiselle Eve dowiedziałam się dodatkowo, że wierzbownica może obniżać skuteczność tabletek antykoncepcyjnych. Na szczęście na czas dostałam okresu, ale mimo wszystko nadal nie było to normalne krwawienie, typowe dla mojej osoby. Odkąd odstawiłam ten suplement wszelkie bóle ustąpiły. Żeby tego było mało, w trakcie ich przyjmowania, zaczęłam potwornie pocić się w nocy. Budziłam się z mokrymi włosami i nogami. Znowu nigdy dotąd nic takiego mnie nie spotkało. Wniosek z tego jest jeden: to nie są zioła dla mnie. Faktycznie powinnam najpierw zrobić badania hormonalne i sprawdzić, czy faktycznie będą mi przydatne. Mimo wszystko na usprawiedliwienie powiem, że jestem tylko kobietą i że pewnie kiedyś i tak bym tego spróbowała. Tymczasem reszta pastylek wędruje grzecznie do szafki a ja na miesiąc odstawiam antykoncepcję hormonalną, ponieważ sama już nie wiem, jak bardzo w niej namieszałam, czy tabletki się wchłonęły czy nie.

Macie doświadczenia z Wierzbownicą ? 

Linki do osób, które zażywały ten suplement:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że jesteś. Chętnie zajrzę i do Ciebie ;-)