środa, 18 marca 2015

Spotkanie blogerek inne niż wszystkie - Wiosenna Kawa Blogerska 14.03.2015

Mam za sobą kilka spotkań blogerskich. Bywały lepsze i gorsze, ale to było zdecydowanie najlepsze. Od dawien dawna tyle się nie uśmiałam. Nie obowiązywała żadna agenda spotkania, nie było przedstawicieli handlowych i absolutnie każdy miał szansę wygadać się na forum.  No to pokrótce, czemu tak bardzo mi się podobało. 



Po pierwsze, dziewczyn było niewiele, bo tylko 9. Lokal, który wybrała Kasia był mi bliżej znany i nie wykraczał poza moje możliwości finansowe, co szalenie mnie ucieszyło. Myślę, że żadna z dziewczyn nie czuła skrępowania. Jak sama nazwa wskazuje, była to kawka blogerska, więc zamówiłam olbrzymi kubeł kawy. Od prawie 2 miesięcy nie piję tego uzależniającego napoju, natomiast o ironio,  powoli uzależniam się od napojów energetycznych. Żeby było śmieszniej zamówiłam kawę o nazwie Tiger i pochłonęłam się dyskusją z dziewczynami. 



Skład blogerek był mi już bliżej znany, nowością była dla mnie tylko Emilka, Ania i Agnieszka. Z pozostałymi dziewczynami poznałam się innym razem i dzięki temu z każdą z nich miałam coś do pogadania ;-) 

PEŁEN SKŁAD: 


Alicja - Lusiakowy

Kasia - KasiaS

Asia -Dżoana

Emilia - Ems

Jusia - JA

Agnieszka- mama z pasją

Ania czyli Nuneczka

Agnieszka - Azime

Alicja -Kaprysek


CO MNIE NAJBARDZIEJ ŚMIESZYŁO... 

1. Ania, która wydawała mi się taaaką spokojną dziewczyną, okazała się szatanicą z ADHD, która tryska energią jakby przed wyjściem z domu brała coś ciekawego. Co więcej, średnio raz na godzinę ( a trochę tych godzin minęło), próbowała wyciągnąć dziewczyny na zakupy ! ;-) 

2. Opowieści o nietypowych propozycjach współpracy. Dylemat blogerki kosmetycznej : jak zrecenzować patelnię?

3.  Wykorzystanie powiedzenia Kasi: "Zużyjesz do stóp!" - tylko, że chodziło o kremy BB...:D 



CO MNIE ZASKOCZYŁO ? 

Stół pełen smakołyków, rzeczy koleżanek i zero..  ogromnych toreb z prezentami. Wiecie jak to zadziałało ? Każdy rozmawiał ze sobą, zajmował się miłym spędzaniem czasu,  zamiast zabrać rzeczy i tyłek w garść do domu. Zamiast spotkania, które trwa 2 godziny, to trwało 4 i pewnie jeszcze dłużej, ale musiałam zbierać się już do domu... 


Na końcu nastąpiła także niespodzianka - każda z nas dostała kilka podarunków od marki Eveline, Indigo i Mio Mama . Wszystkie rzeczy są przydatne i raczej nie będą długo leżały na półce. Przestało mnie już jarać przywożenie hałdy kosmetyków, które potem i tak muszę komuś oddać. 



To spotkanie było naprawdę fajne. Żałujcie, że Was tam nie było. Bardzo miło spędzony jedyny wolny dzień. Całuje Was ciepło  i do następnego 
Jusia :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)