piątek, 20 lutego 2015

Serum z witaminą C z drogerii - jak się sprawdza ?

Przez długi czas musiałam trzymać się z dala od witaminy C. Toniki i peelingi kwasowe zachodzą w reakcje i kończy się szczypaniem lub zaczerwienieniem. Miesiąc temu zainwestowałam w moje pierwsze serum  z witaminą C. Przeczytałam kilka pochlebnych recenzji, widziałam skład,  więc postanowiłam wypróbować na własnej skórze, co też kryje się w tym słoiczku dostępnego w niektórych drogeriach Rossman tudzież Hebe.


Witamina C w postaci kwasu askorbinowego niestety jest wysoce niestabilna i tak naprawdę łatwo "ucieka" z kosmetyków. Wiązki światła, metale ciężkie zdecydowanie sprzyjają tej sytuacji. Aby temu zapobiec, producenci oferują, małe buteleczki z ciemnego szkła. Najbardziej stabilną formą witaminy C jest wersja lewoskrętna, przyrządzona do natychmiastowego użytku  tzn. w małych porcjach  na maks kilkanaście dni. Tylko wtedy mamy pewność, że rzeczywiście działa. 

Ja skorzystałam ze sklepowej wersji wzbogaconej dodatkowo Acerolą. Jakie korzyści wnosi do tego serum ? Ano przede wszystkim warto przyjrzeć się jej właściwościom.


Acerola (łac. Malpighia glabra) - to odmiana wiśni rosnąca w Ameryce Południowej, głównie w Brazylii. Owoce tej rośliny uznane są za najbogatsze

na świecie źródło naturalnej witaminy C i flawonoidów stabilizujących witaminę C czyli hamujących jej rozkład (utlenianie).

I to własnie ta informacja przekonała mnie, iż warto dać szansę produktowi ze sklepowej półki. Miałam ogromną nadzieję, że brazylijska wiśnia zabezpieczy produkt przed wcześniejszym rozkładem, jednocześnie zapewniając efektywne działanie na skórze trądzikowej, w dodatku zmęczonej. Pozostałe składniki to gliceryna, guma ksantanowa i delikatne substancje konserwujące.


KONSYSTENCJA /WYDAJNOŚĆ

Co do wydajności, kłóciłabym się. Co prawda nie żałowałam sobie, ale moje opakowanie chyli się ku końcowi po miesiącu regularnego stosowania. Może jednak podkreślę, że nie stosowałam go wyłącznie na noc, ale także pod makijaż mineralny. Konsystencja jest oleista, trochę lepka ale na tyle przyjemna, że podkład z Annabelle Minerals leży jak ulał. Nie polecam próbowania tego sposobu w przypadku płynnego podkładu.


DZIAŁANIE

Początkowo było widoczne gołym okiem. Z każdym dniem cera stawała się jasniejsza, zmiany trądzikowe mniejsze. Naprawdę pokochałam ten kosmetyk co rzadko się zdarza w przypadku produktów do pielęgnacji twarzy. Nie zapycha porów, dobrze stapia się ze skórą. Buzia wyglądała zdrowiej i po prostu przyjemniej. Jednak pod koniec opakowania zauważyłam, że chyba traci swoje cudowne właściwości. Czyżby witamina C uciekała z opakowania?
Tego nie jestem w stanie Wam powiedzieć, bo żadny ze mnie specjalista. Wiem tylko, że na początku warto zainwestować w takie serum, jeśli nie mamy czasu sporządzić własnego. Ja postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, aby w końcu ukręcić własne i wtedy napiszę Wam posta porównawczego.

Cena: w Rossmanie 29,90 zł w Hebe 24,99 zł. Na Internecie podobno można go kupić w jeszcze niższej cenie. Płakałam jak się dowiedziałam :D

Używał ktoś ? 
Dajcie znać jak się sprawdziło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że jesteś. Chętnie zajrzę i do Ciebie ;-)