czwartek, 29 stycznia 2015

Promocja - 40% na kolorówkę - jak sprzedawcy próbują oszukiwać klientów


Pewnego pięknego poranka, podążając do pracy, wstąpiłam do drogerii Natura. To była niedziela, więc mnogość ludzi praktycznie znikoma. Zależało mi na tym, aby coś jeszcze wyhaczyć na tej wspaniałomyślnej promocji i tak ukradkiem, przez nikogo niezauważona, zaszyłam się między Catrice a Kobo. Pech chciał, że w tej chwili kierowniczka sklepu, czy kim była ta nadrzędna postać, dawała jasne wskazówki sprzedawcom, jak robić ludzi w konia. 
"Dla klienta najważniejsza ma być data przydatności od otwarcia a nie ważność produktu. Proszę nie rozkodowywać produktów na życzenie klienta - uznajmy, że nie macie takiej możliwości."
Szczerze zamurowało mnie. To znaczy, że ilekroć chciałam sprawdzić  datę ważności to oni celowo wprowadzali  mnie w błąd ? Co mi z tego przyjdzie, jeśli kupię przeceniony kosmetyk ważny może jeszcze miesiąc i otwierany milion razy ? Skoro nie ma testerów i plomby, skąd mam wiedzieć ile osób przede mną miało go w swoich łapach ? 

Dajcie znać, jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie. Ja wiem jedno, na przecenie napewno nic tam nie kupię. W przeciwieństwie do Rossmana, półki promocyjne stoją puste. Jeżeli dany towar się sprzeda, to nie ma następnego. Co więcej te wytyczne dla sprzedawców również sugerują, że kosmetyki z najnowszych dostaw nie pochodzą. Szkoda, kocham markę KOBO i od teraz będę kupować ich produkty tylko w pełno wartościowej cenie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)