niedziela, 25 stycznia 2015

Peeling kwasem salicylowym na oleju lub spirytusie - efekty końcowe.



Sesja pełną gębą, 12h w pracy i zero czasu wolnego. To bilans ostatnich tygodni mojego życia. Żeby tego było mało, skradziono mi dokumenty i wszystkie bilety miesięczne, co oznaczało wydatek fortuny na nowe. Dość już mojego żalenia się. Chciałabym opowiedzieć Wam o praktykach, które pilnie wykonuję od ponad miesiąca. Właściwie to jedyna sztuczka pielęgnacyjna na jaką ostatnio mnie stać. Dla mniej ogarniętych w temacie, polecam posta jak wykonać bezalkoholowy tonik z kwasem salicylowym. Tymczasem dla bardziej wprawionych relacja z kwaszenia trądzikowej japki

WERSJA LIGHT - PEELING NA OLEJU 

Nie wiem dlaczego, ale wobec kwasu salicylowego miałam straszne obawy. Byłabym w stanie walnąć sobie 50 % migdał czy glikol, ale do salicylowego bez kija nie podchodź. Z tego też powodu pierwsze co, 2 tygodnie tonizowania a następnie pierwszy peeling na oleju jojoba. Proporcje wyglądały następująco : 

20%                                                                                  22,5 % 
olej  - 3,5 ml                                                                       olej - 3 ml
kwas salicylowy - 1,5 ml                                                      kwas - 1,5 ml


23%                                                                                 25%
olej  - 4 ml                                                                          olej - 3,5 ml
kwas salicylowy - 2 ml                                                         kwas - 2 ml

EFEKTY:
Niestety nie zadowoliły mnie. Przy stężeniu 20- 23 % nie czułam kompletnie nic. Po zmyciu skóra była leciutko zaróżowiona i koniec. Ja się pytam gdzie ten efekt wypalania skóry. Zmotywowana poszłam o krok dalej. Przy stężeniu 25 % zauważyłam delikatny efekt złuszczający. Całkiem przyjemnie, szybko i sprawnie. Następnym razem posunę się o kilka kroków dalej i może wtedy osiągnę zamierzony cel. Peeling kwasem salicylowym na oleju z pewnością sprawdziłby się u osób z cieńszą niż moja skórą, nietolerującą spirtytusu. Było fajnie, ale mogłoby być lepiej. W sam raz na spróbowanie.


WERSJA HARD - PEELING NA SPIRYTUSIE


I tak oto nastąpiła chwila przełamania. Pierwszy peelin wykonałam w wersji 20 %. Szczypało jak w wypadku wersji olejowej, tylko przez chwilę. Przez kolejne 10 min totalny luzik. Myślałam, że może znowu coś nie poszło zgodnie z planem, ale.. po 2 dniach nastąpiło łuszczenie. Zaskórniki, zmiany ropne i wszystko co brzydkie zaczęło się ujawniać, wychodzić na wierzch a skóra powoli zdrowieć. Poniżej przedstawiam wam zdjęcia ze zmian mojej skóry po poszczególnych kwasach. Zaczęłam od migdała, potem był glikol i na końcu salicyl. Na ostatnim zdjęciu z powodzeniem widać, jak mocno łuszczyła się moja skóra. Wygląda jak sztucznie dolepiony plaster z niedoskonałościami. 


Taka mała uwaga ode mnie jak robicie peeling salicylowy. Jego rozpuszczalność jest fatalna i bardzo uciążliwa. W oleju rozpuszczał się totalnie do dupy i wymagał długotrwałej kąpieli wodnej na bardzo cholernie wolnym ogniu. W przypadku spirytusu najpierw go przegrzałam i wyparował zbyt szybko z roztworu i był totalnie do wylania. Zatem przede wszystim trzeba uzbroić się w cierpliwość i powolutku ogrzewać roztwór w celu rozpuszczenia kryształków. Oczywiście na koniec zamieszczam proporcje z jakich korzystam :

20%kwas salicylowy - 1,5 ml
spirytus rektyfikowany - 4 ml

Tak oto dochodzimy do punktu kulminacyjnego. Olej czy spirytus ? W moim przypadku jednak będzie to spirytus. Przemawia do mnie lepsza rozpuszczalność i mocniejsze działanie złuszczające. Zdjęcia robiłam 2 dni temu, więc jeszcze troszeńkę muszę poczekać i z całą pewnością nadal będę kontynuować kurację kwasową, ale na zmianę..kwasem migdałowym. Dlaczego ? Ano kwas salicylowy wyłonił miliony zaskórników i dalej nic z nimi nie porobił ! Sprawdza się stara prawda, że każdy kwas dobry na coś innego..


Dajcie znać, czy robicie peeling z kwasem salicylowym :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)