niedziela, 16 listopada 2014

Aktualna pielęgnacja twarzy - listopad 2014

Naprawdę długo nie konstruowałam tego typu postów, ponieważ  rzadko kiedy mam tak stały i zwarty plan pielęgnacji, którego po prostu nie zmieniam. Dzisiaj pojawi się zestaw produktów, które bardzo bardzo mi sprzyjają i poprawiają stan mojej skóry. Krótkie recenzje bądź linki do konkretnych produktów powinny Wam nieco pomóc.  No to do dzieła :


OCZYSZCZANIE

Rano :  hydrolat oczarowy w rozcieńczeniu 1:1
Używam regularnie od ponad miesiąca, więcej informacji na jego temat znajdziecie w recenzji o tutaj.  Mój pochodzi ze strony Fitomed i zawiera konserwant, zatem z powodzeniem można trzymać go w pokoju.

Wieczorem: dermatologiczny żel micelarny do mycia twarzy Oillan

To produkt, który niesamowicie mnie zaskoczył i trafił na listę moich osobistych hitów. Recenzja oraz sposób, w jaki z niego korzystam { bo jest parę możliwości } pojawiła się na Jusia bloguje.

Tonik z kwasem glikolowym 13 %
Z racji tego, że nie posiadam go zbyt dużo a chcę, aby starczyło mi także na peelingi, przygotowuję go w niewielkich porcjach, które wystarczają mi na tydzień. Efekt dogłębnego oczyszczenia i nawilżenia gwarantowany.

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu 
Oczywiście własnej produkcji, na oleju avocado. Wrócę chyba jednak do makadamia.

Lub

Hydrolat oczarowy w rozcieńczeniu 1:1


NAWILŻANIE

Tutaj jest naprawdę ubogo, bo po pierwsze, nigdy nie wiadomo co zaszkodzi, a pod drugie mam teraz dość bogaty podkład, który w zupełności mi wystarcza. Warto również pamiętać o okolicach oczu i okazyjnych kuracjach nawilżających m.in po kwasach.

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Fitomed
Mega wydajny, nie pozostawia tłustej warstwy, nadaje się pod makijaż. Według mnie po prostu bardzo dobrze nawilża. Recenzja tutaj.

Potrójny kwas hialuronowy
No cóż, chyba ten produkt zna każdy i wie, jakie ma właściwości. Dla mnie hit nad hitami. Następnym razem spróbuję sobie konkretnego np. małocząsteczkowego, by zobaczyć różnicę.

Kapsułki Dermogal A+ E z olejem z wiesiołka
Długo leżały, bo praktycznie nie miałam pomysłu jak je używać, a gdy już się dorwałam, to nie została ani jedna, więc zdjęcia nie będzie. Niby nic szczególnego nie robią, ale przynajmniej okazały się dla mnie bezpieczne i niekomodogenne. Więcej o nich znajdziecie tutaj


ZABIEGI W DOMOWYM ZACISZU

Peeling z kwasem glikolowym
Cóż mogę Wam narazie powiedzieć. Zrobiłam już dwa i bacznie przyglądam się efektom. Powiem tylko, że są kompletnie inne niż te, które zaobserwowałam przy kwasie migdałowym. Myślę, że po czwartym powinnam mieć już ogólne pojęcie, jak ten kwas mi służy i czy warto go używać.

Maska z płatków róży Hesh
Pisałam o niej przy okazji posta o maskach tutaj. Jest naprawdę fantastyczna i doceni ją każdy, komu stała się krzywda i ma piekelnie czerwona buzię. Ja uczyniłam sobie taką katastrofę hydrolatem oczarowym i po nałożeniu grubej warstwy maski, buzia naprawdę się uspokoiła w stopniu znacznym. Bez takich większych okazji, używam ją regularnie do delikatnego oczyszczenia. Moja ukochana maska, do której napewno będę wracać i z całą pewnością użyję ją do eksperymentu z maskami typu peel off. 


I to by było na tyle moi Drodzy. Myślę, że to całkiem niewiele produktów, które w zupełności wystarczą i w jakiś sposób się dopełniają. Do posta zainspirowała mnie Italiana, która sama ostatnio wstawiłam całkiem ciekawy program swojej pielęgnacji.

PS. Już w sobotę spotkanie blogerek w Krakowie. Poznam całkiem sporo równych babek, które regularnie czytam. Już nie mogę się doczekać zwłaszcza, że czeka mnie ciężki tydzień pracy. Miłej niedzieli ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)