środa, 22 października 2014

10 kroków, które pozwolą Ci zaoszczędzić pieniądze na produktach kosmetycznych.

Rozmawiając z koleżanką, doszłam do wniosku, że wiele kobiet gromadzi kosmetyki, których nie ma czasu używać bądź zwyczajnie ich nie lubi. Gdy zbliża się czas porządków,  wszystko ląduje w koszu. Obojętne, czy kupimy produkt wczoraj, czy kilka miesięcy temu, spożytkowaliśmy na nie nasze oszczędności. Rozumiem, że jeżeli ktoś ma dużo pieniędzy, to nie musi sobie tym zaprzątać głowy, ale pozostała większość, napewno rozumie o co chodzi. Sama raczej należę do oszczędnych osób, jeśli chodzi o produkty kosmetyczne. Na przekąski i rozrywki wydaję mnóstwo pieniędzy, dlatego dla mnie przydałby się poradnik, jak oszczędzać na jedzeniu. Mam dla Was kilka propozycji, w jaki sposób możecie zmniejszyć wydatki na kosmetyki, jednocześnie posiadając wszystko, co naprawdę potrzebujecie. Jeżeli macie własne pomysły, piszcie co u Was sprawdza się najlepiej i motywuje do efektywnych i ekonomicznych zakupów.





Krok 1. Wysyp wszystko, co masz.
Wiem, że dla niektórych to zadanie może okazać się strasznie trudne, ale do odważnych świat należy. Gdy wysypiesz na stół zawartość kosmetyczki, poukładasz wszystkie preparaty do ciała i twarzy, szybko zdasz sobie sprawę, z ilu z nich tak naprawdę korzystasz. Najlepiej podzielić to na 3 grupy : regularnie, sporadycznie, wcale.  Przykładowo regularnie możemy korzystać z balsamu do ciała, kremu do twarzy, mleczka do demakijażu czy kremu pod oczy. Sporadycznie, czyli np. raz w tygodniu będą to maski do ciała, peelingi i oleje. Z czego wcale nie korzystasz wiesz tylko Ty. W moim wypadku były to jakieś cudowne serum do rzęs, bronzery i róże.

Krok 2. Sprzedaj, wymień się, oddaj w dobre ręce.
Dodatkowa gotówka zawsze się przyda, jednak jeśli produkty były już używane, nie będzie łatwo je sprzedać. Na szczęście można skorzytać w inny sposób i dokonać intratnej wymianki z inną osobą. W ten sposób wilk będzie syty i owca cała. Ostatnią opcją jest dzielenie się z innymi. Szczerze mówiąc, moja ulubiona. Zawsze miło jest zobaczyć uśmiech na twarzy i zadowolenie drugiej osoby, może niespecjalnie bliskiej, która otrzyma taki prezent zupełnie bezinteresownie.

Krok 3. Rusz głową, nie bój się eksperymentować.
Często czytam posty, gdzie dziewczyny pokazują ciekawe przepisy na domowe kosmetyki. Bywa bowiem, że okazują się one skuteczniejsze niż sklepowe odpowiedniki. Ja zainspirowałam się przeczytanym w internecie pomysłem na dwufazowy płyn do demakijażu.  Zużyłam już dwie buteleczki, za każdym razem w innej kombinacji i jestem niezwykle zadowolona. Nie dość, że makijaż  zostanie usunięty, to okolice oczu jak i same rzęsy dobrze odżywione. Przepis znajdziecie w moim poście tutaj. Zamiast wydać min. 10 zł na gotowy zmywacz do oczu, wolę kupić olej naturalny, który wykorzystam również do wielu innych zabiegów.

Krok 4. Zaopatrz się w specjalnych pomocników
Kiedy już wiesz, czego tak naprawdę potrzebujesz, dobrze by było, by te rzeczy tak szybko się nie skończyły, prawda ? W końcu chcemy oszczędzać. Do tego celu świetnie nadają się łyżeczki miarowe, zlewki bądź po prostu szklanka z miarką, plastikowe koszyczki, w których możesz łatwo i przyjemnie przechowywać swoje kosmetyki a także buteleczka z dozownikiem spryskującym. Co Ci to da ? Przede wszystkim zaoszczędzisz na glinkach i innych sypkich maseczkach, które pewnie dozujesz „ na oko”. Butelka ze spryskiwaczem sprawdzi się w wypadku wcierek do włosów z nieporęcznym otworem, czy też w sytuacji, gdy tworzysz domowy tonik. Właśnie, zapomniałabym. Nie wyrzucaj buteleczek po syropie. W końcu to butelka z ciemnego szkła, która może Ci się bardzo przydać.


Krok 5. Mam kilka napoczętych  balsamów do ciała. Co zrobić ?
Już stało się. Kusiło nas i napoczęłyśmy z 5 balsamów do ciała i właściwie żadnego nie stosujemy regularnie. Leżą sobie w pokoju i czekają na lepszy czas. W ten sposób nigdy ich nie zużyjemy, a ponarzekać, że skóra sucha i szorstka to trzeba, bo jakże inaczej.  Wiecie gdzie leży błąd ? Leżą w pokoju. Wystarczy, że przeniosłam balsam do ciała do łazienki, tak w ciągu tygodnia weszło mi w nawyk smarowanie ciała. Wcześniej obiecywałam sobie, że jak wyjdę z pod prysznica, osuszę ciało, to w pokoju dokończę pielęgnację. Zazwyczaj tak się nie działo. Tak oto udało mi się dokończyć jeden z pięciu otwartych opakowań. Co zrobić z resztą ? Najlepiej zdecydować się, który najbardziej lubi nasza skóra i aplikacja jest najłatwiejsza. Proponowałabym wybrać dwa najlepsze, a pozostałe ofiarować innym ludziom. Powiedzieć oczywiście prawdę, że nie mamy czasu tego używać a nie, że są do dupy i dlatego im je dajemy. Jeżeli miałabym komuś dać kiepski produkt, wolałabym wyrzucić go do kosza.

Krok 6. Kremy do twarzy i serum. Ile tego potrzebuje ?
Jeżeli zapewniasz swojej skórze huśtawkę i codziennie karmisz ją coraz to nowym kremem, bo akurat testujesz coś nowego, nie dziw się, że w końcu się zbuntuje. Skóra potrzebuje czasu, abu zaadaptować kosmetyk. To trochę jak z suplementami diety, gdy wybierzesz jedną paczkę, prawdopodobnie nic Ci nie pomoże. Gdy jednak będziesz kontynuuować leczenie, w ciągu 3 miesięcy powinnaś zobaczyć rezultaty. Wracając do tematu, potrzebujesz krem na dzień i na noc. Serum raz, dwa w tygodniu. To razem 3 produkty i koniec. I koniec. Ha, która z Was ma tylko tyle ?

Krok 7. Jak zaoszczędzić na demakijażu ?
To jest wbrew pozorom jedna z najbardziej wydatkowych czynności. No bo pomyślmy  jaka mnogość produktów występuje na rynku, która pozwoli nam skutecznie usunąć makijaż. Na szczęście dla oszczędnych a zarazem wymagających pojawił się na rynku produkt zwany płynem micearnym. Niestety niewiele z nich spełnia swoją rolę właściwie w ten sposób przyczyniając się do zanieczyszczania skóry. Jeśli mogę, w tym miejscu polecam lipowy płyn Sylveco oraz płyn AA hial+ collagen 30+. A co jeżeli komuś nie wystarcza mycie wodą z pudełka i chciałby bardziej intensywnie zmywać twarz ? W tym momencie moim zdaniem najbardzej ekonomicznym wyjściem jest metoda OCM. Pamiętasz jak mówiłam o zmywaniu oczu olejami ? Już masz przykład wielofunkcyjności tylko jednego kosmetyku. Dla leniwych pozostają żele do mycia twarzy. Dobry żel do taki, który zmywa makijaż, ale nie niszczy warstwy hydrolipidowej naskórka powodując suchość, zaczerwienienia, czy szczypania.
Podsumowując ten wywód o demakijażu, myślę, że każdy powinien zastanowić się i wybrać maks 2 kosmetyki do demakijażu twarzy i oczu, zamiast zaopatrywać się we wszystkie możliwości dostępne na rynku. Demakijaż w 10 krokach. Boże, chyba bym umarła.

Krok 8. Wybieramy się na zakupy (1) : Gdzie, co bierzemy
Przede wszystkim bierzemy portfel z pieniędzmi i listę niezbędnych rzeczy.  Gdzie pójdziemy zależy od tego, jaki mamy światopogląd. Wolisz małe, komercyjne drogerie ? Szczęściara. Pewnie wchodzi do sklepu, bez zastanowienia mówisz czego potrzebujesz, kupujesz i wychodzisz. Czysty, zimny interes. Kupujesz wyłącznie naturalne kosmetyki ?  To pewnie Twoim azymutem są sklepy zielarskie. Wbrew pozorom to nie mniejsze kusiciele niż tradycyjne drogerie. „ A niech Pani spróbuje sobie tego, weźmie to, wspaniałe ziółko, polecam !” Warto uważać w takich miejsach, bo może się okazać, że wyszliśmy po żel aloesowy, a przychodzimy z toną olejów i ziółek do picia. No i ostatnia grupka, duże drogerie typu Rossman, Natura czy Hebe. Szczerze powiedziawszy, ja niecierpię tych miejsc. O ile do Rossmana lubię wejść, bo nikt mnie nie osacza, mogę godzinami czytać składy i przeglądać produkty, tak dwie pozostałe budzą we mnie skrajną niechęć. Nachalni ochroniarze i spece od pomocy nie są dla mnie. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Rozumiecie.


Krok 9. Wybieramy się na zakupy (2) : a może Internet ?
Wiele ciekawych i atrakcyjnych produktów można znaleźć w sklepach internetowych.  Właściwie nie ma potrzeby latania po sklepowych półkach, skoro jednym kliknięciem można zrobić dobry interes. Z doświadczenia wiem jednak, że wielu osobom sprawia to po prostu przyjemność, więc nie namawiam. Powiem tylko, że dzięki takim stronom jak Anabelle Minerals, EtnoBazar czy ZSK moje życie znacznie się zmieniło. I zasób portfela również.

Krok 10. Zbieraj paragony, poluj na promocje, ale ulubionych produktów.
Już kiedyś wspominałam, dlaczego nie skuszę się na -40 % w Rossmanie. Nie ujmuje mnie bicie się o kosmetyk czy kupno otwieranego wcześniej produktu. Polowanie na prawdziwe promocje to zamierzenie kupna konkretnego produktu,  a nie listy przypadkowych rzeczy. Warto o tym pamiętać, wkładając stertę rzeczy do koszyka. Co daje zbieranie paragonów? To taki pas po tyłku, za przeproszeniem. Mówisz, że oszczędzasz, a po miesiącu wyciągając plik paragonów, okazuje się, że straciłam 300 zł na kosmetyki. No comment. 

Dajcie znać, jakie są Wasze metody na oszczędzanie, chętnie dowiem się czegoś nowego ! ;-) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubię długie komentarze - jeśli masz ochotę mi o czymś opowiedzieć, to wal śmiało - zawsze odpisuję i zaglądam również do Ciebie :)