czwartek, 13 kwietnia 2017

Moja rutyna pielęgnacyjna twarzy - dzień / noc.


Od kilku miesięcy systematycznie wymieniałam produkty w mojej pielęgnacji twarzy na bardziej naturalne, oparte tylko na dobrych składach. Na chwilę obecną śmiało mogę powiedzieć, że moja pielęgnacja w 100 % odpowiada moim oczekiwaniom i z takim zestawem jestem w stanie spokojnie funkcjonować przez dobre parę miesięcy. Jeśli jesteście ciekawe jak przedstawia się moja rutyna pielęgnacyjna, zapraszam do dzisiejszego posta.


wtorek, 4 kwietnia 2017

ECOSPA, Peeling kwasem migdałowym 10% - gotowy zestaw do samodzielnego wykonania (serum).



Kwasy to nieodłączny element mojej pielęgnacji. Obiektywnie stwierdzam, że to jedyne panaceum na moje problemy z cerą. Dzięki nim jestem w stanie zapanować nad niechcianymi wypryskami, zaskórnikami czy nadmiernym błyszczeniem. W sezonie jesień - zima pisałam Wam o peelingach kwasem glikolowym. Niestety jest to kwas, którego nie można stosować wiosną ani latem, z uwagi na duże niebezpieczeństwo występowania trudnych do usunięcia przebarwień.  Oczywiście w trakcie i 2 tygodnie po jego stosowaniu nie można także korzystać z solarium. Alternatywą dla osób, które przez cały rok stosują kwasy może być kwas migdałowy. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Vianek, zestaw odżywczy do pielęgnacji twarzy - warto kupić?

Wiem, to już staje się nudne, że większość produktów, o których piszę jest marki Vianek, znanej i lubianej firmy firmy Sylveco. Nic jednak nie poradzę, że w takim tempie wychodzą nowości, że co rusz coś nowego ląduje w mojej  pielęgnacji. Podkreślam, że żaden z produktów nie pochodzi ze współpracy ( a szkoda haha) ani nie jest prezentem ze spotkań blogerek. Sama ilekroć widzę coś nowego, to po prostu nie mogę się oprzeć. Kosmetyki do pielęgnacji twarzy Vianek mają znakomite składy, przystępną cenę i jak dla mnie, są łatwo dostępne. Jeszcze żaden z nich mnie nie rozczarował, nie zrobił mi krzywdy ani nie zniechęcił do tego stopnia, by po prostu przestać kupować. Jakiś czas temu skusiłam się na mały zestawik - płyn micelarny + krem pod oczy. Zapłaciłam za niego coś koło 24 zł, więc myślę, że to całkiem przystępna cena. Zapraszam do recenzji. 

środa, 29 marca 2017

Pasta do zębów, którą szczerze znienawidzisz - Splat Professional White Plus


Ciągle testuję nowe pasty wybielające. Moim niekwestionowanym ulubieńcem jest jednak Himalaya Sparkly White. To jedyna pasta, która działa a w dodatku nie ma w swoim składzie fluoru. Ostatnio jednak skusiłam się na produkt, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Jakże się zdziwiłam ,gdy podczas codziennego stosowania ta pasta ciągle sprawiała mi problemy.. Dlaczego? 


niedziela, 26 marca 2017

3 proste kroki do nawilżenia skóry tłustej i mieszanej


Krok 1 - dobry krem nawilżający

Odkąd pamiętam, kremy do cery tłustej i mieszanej miały lekką konsystencję, która tuż po aplikacji nadawała skórze tępy mat. Nie wiem, komu to pomaga, ale producenci kosmetyczni uparli się, że skoro szybko się świecimy, to zamiast zadziałać na przyczynę, trzeba zwalczać skutek. Długo zajęło mi znalezienie kremu dedykowanego skórze zanieczyszczonej, którego głównym zadaniem byłoby nawilżenie. Zrezygnowana brakiem alternatywy, pomijałam ten etap pielęgnacji i od razu przechodziłam do kolejnego kroku, którym był krem z filtrem 50 SPF. Na szczęście jakiś czas temu na rynku pojawiła się kolejna już nowość mojej ulubionej firmy Vianek. Przechodząc do meritum, jednym z podstawowych kroków zmierzających do nawilżenia skóry jest normalizujący krem do twarzy z ekstraktem z kory wierzby.

Przede wszystkim warto było zrezygnować z ogromnych oczekiwań. Moje podstawowe wymagania wobec tego kremu to przede wszystkim dobre nawilżenie i niekomedogenność. Normalizowanie stanu skóry, czy przyspieszenie redukcji zmian trądzikowych można sobie darować, bo prawdę mówiąc tego typu skutki dają mi jedynie produkty z kwasami, które stosuję na noc. Zacznijmy od samego składu. Zaraz po wodzie w składzie kremu znalazł się olej z pestek winogron, oliwa z oliwek i skrobia kukurydziana. Później mamy do czynienia z dwoma emulgatorami, skwalanem roślinnym, emolientem i wyciągiem z kory wierzby białej. To jednak nie koniec, bo prócz stabilizatorów i naturalnych konserwantów w składzie dopatrzyłam się jeszcze witaminy PP i witaminę E. Co co wyróżnia ten skład to przede wszystkim przemyślana kompozycja, pozbawiona chemicznych dodatków, które mogłyby zakłócić działanie tego kremu.

Krem w 100% spełnił swoją rolę. Świetnie nawilża nawet mocno przesuszoną skórę, nie roluje się pod kremem z filtrem i dobrze współpracuje z podkładem mineralnym. Konsystencja produktu jest lekka i szybko się wchłania. Nałożony nawet w nadmiernej ilości  nie powoduje nieprzyjemnego odczucia obciążenia. Fantastyczny produkt z pompką za ok. 25 zł.

środa, 22 marca 2017

Starcie z legendą blogosfery - puder ryżowy ECOCERA


Halo? Jest tutaj ktoś, kto nie słyszał o pudrze ryżowym marki Ecocera? Bo mam wrażenie, że trąbiono o tym na lewo i prawo. Ja nie do końca byłam przekonana, czy to rzeczywiście taki doskonały produkt, ale suma sumarum i tak potrzebowałam jakiegoś pudru. Cóż, puder bambusowy okazał się u mnie dotkliwą porażką. Skóra wyglądała gorzej po jego użyciu niż bez. Z kolei kolorowe, drogeryjne produkty pod wpływem wydzielanego sebum, emulgowały na twarzy i robiły efekt ciasteczka. Jednym słowem - dramat. Co do dzisiejszego bohatera, postanowiłam o nim wspomnieć, ponieważ trochę mnie zaskoczył. Zapraszam do recenzji z perspektywy kogoś, kto naprawdę się świeci.

poniedziałek, 20 marca 2017

Jak zaoszczędzić pieniądze na demakijażu oczu? Ekstra metoda za 15 zł.


Nie wiem, czy macie podobnie, ale mnie bardzo często zdarza się, że przy wykonywaniu demakijażu oczu, jakieś  nieczystości dostaną się do spojówki co skutkuje nieprzyjemnym zaczerwienieniem lub zwyczajnym dyskomfortem z powodu brudnego oka. Bez znaczenia czy używam specjalnej dwufazówki czy też zwykłego płynu micelarnego. Co więcej, zużywam do tej czynności dość sporej ilości wacików, co z kolei przekłada się na częste kupowanie tego typu środków higienicznych. Nie skłamię Was jeśli powiem, że prawie rok mam w swoim ekwipunku pewien gadżet, który z góry uznałam za bezużyteczny i bezsensowny. No i tak sobie leżał przez wiele miesięcy aż wreszcie zdecydowałam się go wypróbować. Efekt? Czyste oczy bez podrażnień, bez użycia absolutnie niczego prócz wody. Cóż to takiego?